Metal czarny jak smoła

Tu nie będzie filozofowania. Nie będzie fałszywej elokwencji, czy też piśmienniczych popisów opisujących materiał, bo, że tak dostosuję poziom wyrafinowania do Panów z Atonement, po chuj! „Genesis of Blasphemy”, z tego co ustaliłem, jest debiutanckim materiałem zespołu, który dosłownie wgniata w glebę! Epka, składająca się z 3 kawałków, to jedna wielka uczta dla wielbicieli brudnego, skurwiałego death/black metalu. Poziom chamstwa, szlamu, smoły i siarki przekracza wszelkie dopuszczalne normy. To jest kapitalne!

„Genesis of Blasphemy” od pierwszych dźwięków robi mi dobrze. W pierwszej kolejności powoli, mozolnie, niczym stutonowy walec, przemieszcza się po moim ciele, kawałek po kawałku gruchocząc moje kości. Po czym nagle, ni stąd, ni zowąd, zamienia się w ultraszybki huragan, porywający mnie i miotający mną we wszystkie możliwe strony. Świetne! Kolejne kawałki utrzymane w chamskiej, nieświętej konwencji, przesycone siarką, diabelstwem i jednym wielkim wkurwem. I te zwolnienia, które, w połączeniu z niskim strojem gitar oraz głębokim growlem powodują, że całe moje ciało ogarniają drgawki i spazmy. Z głośników sączy się nieprawdopodobny jad, który powoli rozpuszcza po kolei każdą komórkę mojego ciała. Pierwsze skojarzenie – Manticore! Uzasadnione również występowaniem wokali, czy to tych niskich, czy też wysokich, typowo blackowych.

 

Bardzo to bezpośrednie granie, bez żadnego pitolenia, bez półśrodków. Jedyny środek to środkowy palec pokazany wszelkim konwencjom, świętościom oraz konwenansom. Ciężkie to jak kolejne obciążenia fiskalne. Chamskie to jak debata w Naszym parlamencie. Bezczelne to jak… cóż, o parlamentarzystach było.

Trzy kawałki, którymi się zachłysnąłem, niczym zakazanym owocem. Mój skarb! Czekam na kolejne wydawnictwa! P-O-L-E-C-A-M!!!

9/10

Paweł „Kostek” Kostka

Music Wolves - Odstęp
Asylum – Independent

Asylum – Independent

Stare… ale ciągle jara! Well, well, więc tym razem do recenzji dostałem krążek zapomnianej przez Bo…, tfu! Szatana i ludzi kapeli Asylum z Zakopanego. Trashmetalowi…

Więcej ==>

Recenzja Danheim „Scapanir”

Odkryj w sobie duszę wojownika… Bywają takie dni, gdy wibracje zjeżdżają drastycznie w dół, w głowie tli się milion myśli, kłębowisko niezałatwionych spraw spędza sen…

Więcej ==>

Die Form – Rayon X – recenzja

Pokaż mi to co ukryte… Czyli introspektywa w wykonaniu Die Form. Die Form to francuski projekt muzyka i fotografa Philippa Fichota oraz wokalistki Eliane P.,…

Więcej ==>