Relacja Belzebong

Dnia 15.02.2019 we wrocławskim klubie Liverpool miała miejsce ostra, stonerowa zadyma. Gwiazdą wieczoru był nasz najlepszy towar eksportowy w tej materii, czyli Belzebong. Zanim jednak ekipa z Kielc wkroczyła na scenę przetoczyło się przez nią trzykrotnie potężne tornado wywołane przez poprzedzające ekipy.

Wieczór otworzył bardzo dobrze znany wrocławiakom i bywalcom krajowych festiwali, mający na koncie dwie płyty MuN. Publiczność dopisała już od pierwszego występu i pod sceną było dość tłoczno. Panowie z MuN po klimatycznym intrze zasypali publikę gradem psychodelicznych dźwięków i walec zaczął się toczyć. Występ świetny, a na wyróżnienie zasługuje wspaniały kontakt wokalisty z publicznością. W pewnym momencie zszedł on po prostu ze sceny w tłum, gdzie kontynuował swój występ.

Po krótkiej przerwie na scenie pojawiła się energetyczna ekipa z Only Sons. Panowie byli jedyną tego wieczoru ekipą spoza nurtu doom/stoner. Only Sons od stosunkowo niedawna reprezentują krakowską scenę. Mimo odmienności stylistycznej świetnie wpasowali się w klimat wieczoru. Prezentując swoją wizję hard-rocka lat 90-tych porwali publikę trzema masywnymi gitarami oraz charakterystycznym, świetnym wokalem Andrzeja Nowaka. Występ ekipy z Sumnnaty ściągnął pod scenę prawdziwy tłum. Ciężko było wcisnąć gdziekolwiek palec, atmosfera zrobiła się mroczna i duszna. Zespół pojawił się na scenie w kłębach dymu, w mroku rozświetlanym nieznacznie klimatycznym, niebieskim światłem. Rozpoczął się rytuał. Było ciężko, mocno, transowo, czemu publiczność poddawała się coraz bardziej. Zabawa rozkręcała się z każdą minutą. Muszę przyznać, że Sunnata to bardzo sprawna maszyna koncertowa i Panowie skradli moje serce tego wieczoru. Absolutnie kapitalny klimat, oddałem się muzyce całkowicie.

I wreszcie nastał ten moment – w oparach zielonego dymu z głośników posypał się gruz, stonerowa machina nabrała maksymalnego pędu i przywiozła na scenę gwiazdę wieczoru. Z Belzebongiem mam osobiście ten problem, że wolę słuchać ich płyt niż występów na żywo. Niemniej jednak absolutny chapeau bas! dla miażdżących riffów, dusznej atmosfery, transu i rewelacyjnego klimatu. Ekipa prezentuje dojrzałość sceniczną i nie inaczej było we Wrocławiu. Promując swoją najnowszą, doskonale przyjętą płytę „Light The Darkness” dali profesjonalny występ nagrodzony zasłużonymi brawami. Słowa uznania należą sią także publiczności, która zareagowała rewelacyjnie, kiedy gitarzysta zerwał struny.

Na zakończenie słowo pochwały dla organizatorów. Wszystkie koncerty odbyły się zgodnie z planem, nie było znaczących obsuw czasowych. Ekipa na barze dwoiła się i troiła, aby zaspokoić pragnienia wygłodniałej muzyki publiczności. Imprezę uważam za bardzo udaną.

Music Wolves - Odstęp

Belzebong

Relacja Belzebong Dnia 15.02.2019 we wrocławskim klubie Liverpool miała miejsce ostra, stonerowa zadyma. Gwiazdą wieczoru był nasz najlepszy towar eksportowy w tej materii, czyli Belzebong.…

Więcej ==>
Przystanek Żory

Relacje – Przystanek Żory

Przystanek Żory – czyli relacja z Śląskiej wersji Woodstocku. O Przystanku Żory dowiedziałem się od Moniki Żurek która bezpośrednio pomagała w jego organizacji. Patrząc po…

Więcej ==>

Abbath/1349/Vltimas/Nuclear

9.02.2019, Progresja – Abbath/1349/Vltimas/Nuclear Jako, że zasmakowałem w obu albumach wydanych przez gwiazdę wieczoru, specjalnie się nie zastanawiałem, czy wybrać się na ten gig. Tym…

Więcej ==>