Polska Artyleria Rockowa

Dzisiaj będzie rockowo i wystrzałowo a do tego mamy kumulację. Na warsztat wlatują dwie EP-ki artylerzystów z Poznania, grupy Cannonball. Mimo że projekt jest stosunkowo młody, działalność prowadzi od 2018 roku, to składa się z doświadczonych muzyków mających za sobą współpracę zarówno z krajowymi, jak i zagranicznymi artystami. W skład zespołu wchodzą Zbyszko Tuchołka – wokal, Michał Bobrowski – gitara, Paweł Malinowski – bas, Piotr Skraburski – organy Hammonda oraz Piotr Szpalik – perkusja.

Muzyka jaką serwuje nam poznański kwintet to melodyjny rock, czasami zapędzający się w nieco mocniejsze uderzenie, czasem podążający w stronę zabarwionego popem mainstreamu. Wszystko okraszone legendarnym Hammondem, którego brzmienie nadaje całości i przestrzeni, oraz świetnym wokalem Zbyszka.

Pierwsza EP-ka zespołu to wydana w marcu 2019, nagrana w całości po angielsku „Friends With Benefits”. Na płytę składają się 4 kompozycje. Otwiera ją genialny „Arctic”, który od razu sprawia, że po prostu chce się wyjść na parkiet i skakać. Organy rewelacyjnie uzupełniają się z gitarami. Zbyszko na wokalu po prosu wymiata. Kolejny „Cannonball” dosłownie pędzi, niczym rzeczona armatnia kula. Przesterowana gitara, klimatyczne, chwytające za serce organy, porywająca melodia. Warto! Tytułowy „Friends With Benefits” przynosi nieco ukojenia, tworząc jednocześnie swego rodzaju suitę, rozpoczynającą się klimatycznym intrem przechodzącym w rock-balladę traktującą o trudnych relacjach w związku z zakończoną wątkiem muzycznym zahaczającym o gospel. Płytę kończy spokojny, ale mocny w przekazie utwór „Tree” z dość ciężkim klimatem budowanym przez organy, które pełnią w nim rolę dominującą, oraz dobrymi solówkami Michała.

Mamy listopad 2020 i zaledwie kilka dni temu światło dzienne ujrzała druga EP-ka zespołu. „Kule Biją”, co moim zdaniem wyszło na plus, jest w całości po polsku. Na poprzedniej płycie nieco przeszkadzał mi Polisz-Engish Zbyszka, szczególnie zauważalny w trzecim utworze. Tutaj to zjawisko zostało wyeliminowane. Zmienił się natomiast nieco charakter muzyki. Po dość energicznym i rockowym uderzeniu w utworze „Czas” robi się popowo i niemal tanecznie, kiedy zaczyna wiać „Zimny Wiatr”. Dopiero w refrenie pojawia się nieco pazura. Mimo tego nie kupuję, dla mnie za słodko. NA trzeciej pozycji mamy ponownie do czynienia z uspokojeniem tempa. „Nim Wstanie Dzień” rozpoczyna bez mała klasyczne intro, epicko przechodzące w partie gitarowe po których następują przejmujące wokale. No właśnie, czy na pewno aż tak przejmujące? Moim zdaniem intencją autorów było nawiązanie do klasyków pokroju „Child In Time”. Muzycznie wyszło całkiem nieźle, natomiast co do wokalu momentami mam wrażenie, że dzieło przerosło Zbyszka. Ale może to tylko moje słoniowe ucho. Płytę kończy zabierający nas w klimat klasyków lat 70-tych „Gdy Padnie Strzał”.

Słowem podsumowania, Cannonball to absolutnie wystrzałowa porcja energii. Obie płyty wchodzą świetnie, są dość zróżnicowane a po połączeniu tworzą przyzwoite LP. Całość jest perfekcyjnie zagrana i wyprodukowana. Brzmienie Hammonda , które uwielbiam robi tu ogromną robotę. Będę z niecierpliwością wypatrywał dalszych produkcji poznaniaków, licząc że niedługo będzie możliwość zobaczyć ich także na żywo. Polecam!

Tomek S.

7.5 / 10

Music Wolves - Odstęp

Powrót Arlekina

Recenzja nowego albumu Lacrimosy Lacrimosa to formacja dowodzona przez multiinstrumentalistę Tilo Wolffa, w której twórczości znaleźć można elementy gotyku, rocka, heavy metalu i wielu, wielu…

Więcej ==>
ugla – Linienie

ugla – Linienie

Gdybym budował dom, zrobiłbym to tak, jak ugla komponuje utwory – z pojedynczych cegieł. Każdą obejrzałbym dokładnie i położył tam, gdzie będzie idealnie pasowała, gdyż to właśnie jest kunszt. Gdybym ów dom budował razem z Magdaleną, odpowiedzialną za wokal, przekroczylibyśmy granice kunsztu i zaczęłaby się magia.

Więcej ==>
Yurodivi-Obrazy-polskiej-wsi

Yurodivi – Obrazy Polskiej Wsi

Nieprzygotowani ludzie z pewnością album ten odbiorą jako kakofonię dźwięków. Nie będzie można ich winić, bo kto choć raz nie ocenił krążka po pierwszym utworze, niechaj rzuci kamieniem. Byle nie w twarz. Niestety, pierwsze wrażenie, zamiast mijać, przeistaczać się w pozytywne emocje, towarzyszy nam aż do ostatnich dźwięków końcowego utworu.

Więcej ==>