Pop rock, ale z przekazem

Coria to zespół, który w 2013 roku powstał z inicjatywy muzyków grających wcześniej w rockowej grupie Symetria (Konrad Konopka – bas, Wojtek Mrówka -gitara, Dominik Stypa – gitar, Damian Bonczek – perkusja) oraz wokalisty, którego mogliśmy usłyszeć w talent shows X-Factor i Must Be The Music (mowa o Tomaszu Mrozku). Na swoim koncie mają między innymi występy na jednej scenie z Soundgarden i Ericem Claptonem.
Pierwszy album wydany przez Corię to „Teoria Splątania” z 2014 roku – okazał się spektakularnym sukcesem. Kolejny został wydany pod koniec 2015 roku i to jemu poświęcę uwagę.

„Kwestia czasu” jest płytą, która jeszcze bardziej podkreśla, że dla muzyków najważniejsze jest tworzenie utworów, relacje między członkami zespołu i wspólna pasja do ciężkiej pracy związanej z działalnością. Przyznam szczerze, że na początku byłam obojętna na dźwięki płynące z głośników. Album zaczyna się od utworu „Drugie dno” – podobało mi się brzmienie, ale nie było to nic porywającego, ponadto całość kojarzy mi się z „What I’ve Done” LP i wydawało mi się, że wokalista chwilami miał problemy z dykcją. Moje odczucia diametralnie zmieniły się przy trzecim numerze „Z całych sił” i z pewnością będę do niego wracać. Spokojne rockowe brzmienia, które nie są banalne, z mądrym, głębokim i wyrazistym tekstem. Jest to jedna z najbardziej kojących kompozycji na całym krążku i to nie tylko za sprawą muzyki instrumentalnej, ale także dzięki wokaliście, który – mogłoby się wydawać – nie ma oryginalnej barwy głosu. Jednak osobiście uważam, że śpiew Tomasza wyróżnia się, co możemy zauważyć podczas słuchania recenzowanej płyty, gdyż nie ma tam dużej liczby ozdobników, a sam wokal broni się swoją naturalnością, idealnie komponując się zarówno z mocnymi, jak i delikatnymi brzmieniami. Na wyróżnienie zasługuje również utwór „Co dziś będzie”, który cechuje się nietypowymi kombinacjami gitarowymi, w refrenie zastosowany jest zdublowany wokal i zabawa oktawami, co również przykuwa uwagę i dodaje całemu numerowi charakteru.
Jak wspomniałam wcześniej, muzycy szczególną uwagę przykładają do tekstów, czego nie da się nie zauważyć. Czuć w nich emocje i szczerość, ból egzystencjonalny, z którym każdy może się utożsamić zwłaszcza w gorszy dzień, ale jednocześnie te utwory dają nadzieję i skłaniają do refleksji. Pisząc tę recenzję, przeżywam dość trudny czas i być może dlatego najbardziej z całej płyty utkwił mi głowie fragment Jest tylko tępy ból istnienia („Sen bez snów”).
Wśród utworów znajdują się dwa anglojęzyczne, które, moim zdaniem, pod względem brzmienia są jedne z najlepszych – „Another Human Breakin” i „Rock’N’Roll Love”. Co ciekawe, pierwszy z tych numerów zamyka połowę płyty, a drugi całość, tym samym nadając charakter całej płycie, głównie poprzez zastosowane riffy i wyróżniającą się perkusję.
Częstym zarzutem wobec drugiego krążka Corii jest popowo-rockowe brzmienie, jednak jest ono słyszalne tylko w dwóch numerach, w dodatku wyróżnionych przeze mnie („Z całych sił” i „Sen bez snów”), jednak ja ogromną uwagę przykuwam do tekstów, przekazu muzyki, której słucham, a w tych utworach te elementy są wybitnie dobre. Poza tym wątpię, by stacje radiowe często puszczały mocny, porządny hard rock, którego nie brak na krążku „Kwestia czasu” (choć zdarza się to coraz częściej). Tym samym uważam, że możemy wybaczyć te popowo-rockowe brzmienia, zwłaszcza że, jeśli usłyszymy je w radiu, to na pewno zachęcą one do przesłuchania dalszej części płyty.
Podsumowując, Coria to zespół, który, jak sądzę, jeszcze nie raz nas zaskoczy nowymi pomysłami zarówno na teksty, jak i brzmienie. Tymczasem polecam tą płytę, sama z pewnością będę do niej wracać.

Adrianna Jagodzińska

8/10

Music Wolves - Odstęp

Echolot – Curatio – recenzja

Muzyczny cukierek z niespodzianką. Często jest tak, że muzyka doskonale koresponduje z porami roku i warunkami panującymi za oknem. Pisząc ten tekst jesteśmy na progu…

Więcej ==>