Dzieciaki atakujące głośniki

Nie pierwszy, nie ostatni napiszę, że muzyka jak każda inna dziedzina sztuki opiera się na emocjach. Emocje wywoływane przez muzykę z płyty czy podczas koncertu muszą być. Ale czasem bywa tak, że synergii między twórcą a odbiorcą po prostu nie ma, albo jest jej bardzo mało. I tak było ze mną i spotkaniem z grupą Dead Saint’s Bitch i ich drugą i ostatnią płytą „Against All Go-dds”, ponieważ zespół się oficjalnie rozpada. Czy mamy więc czego żałować ?

Nie znałem wcześniej grupy, ale jak mam w zwyczaju zanim o czymś napiszę zapoznaję się z tym. Ale w przypadku grupy Dead Saint’s Bitch miałem krążące wokół głowy znaki zapytania. Mamy tu taki tygiel do którego został wrzucony metal, rock, core, punk a nawet trochę fusion i progresji. Jednak jak na moje uszy grupa z łączeniem aż tylu stylów radzi sobie średnio na jeża. Owszem, zdaję sobie sprawę, że chcieli dobrze, ale gdzieś się w tym zagubili chociaż płyta na początku zapowiada się bardzo obiecująco. Jest mocny riff, solidny głos wokalistki, trochę sterylna produkcja, ale to już zostawmy na uboczu. Najważniejsze, że utwór „Nikt nie sięgnie Nieba” bangla solidnie acz prosto. W końcu prosty przekaz nigdy nie wyjdzie z mody i może nie jest to dla mnie granie jakichś wysokich lotów to jest solidnie. Podobnie jak w przypadku utworu „Dog Fight” jest moim zdaniem ok. Problemy dla mnie zaczęły się w kolejnych utworach, które okazały się rozwlekłymi na siedem, osiem, dziewięć minut zbieraninami wszystkiego i niczego. Tak ten tygiel buzuje, że aż w końcu się przelewa i przypala jak zupa na gazie o której zapomnimy. Ja rozumiem chęć różnorodności, ale w tych utworach jest za dużo wszystkiego, brak prostego i konkretnego przekazu i na domiar są one naprawdę przegadane. Gdyby rozebrać na części pierwsze trzy najdłuższe utwory na płycie można by zrobić jeszcze z 3,4 krótkie, mocne strzały i na tym oprzeć całą płytę. A tak mamy tu kompletne pomieszania z poplątaniem. Końcówka stylizowana na „orientalną” modłę też średnio mi pasuje, a widząc długość 3:00 liczyłem na solidny punkowo/metalowy kopniak.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że płyta znajdzie swoich amatorów, ale nic nie poradzę, że dla mnie przepadnie w ogromie muzyki jakiej słucham. Są na „Against All Go-dds” elementy które naprawdę przykuwają uwagę i gdyby pozbyć się silenia na rozwlekłe utwory do jakich przyzwyczaja nas Opeth czy Tool pójść drogą solidnego riffu i robić krótsze formy. Płyta z kilkoma fajnymi momentami, ale całościowo nie dla mnie.

3/10 Michał D.

Music Wolves - Odstęp

Wij – „Dziwidło” – recenzja

Przygoda prowadząca nas do klasyków cięższego grania. Muzyka Wija łączy inspiracje rockiem i protometalem z lat 70. z ciężarem właściwym późniejszym dekadom, balansując między przeszłością…

Więcej ==>

Neuroina – „Neuroina” Recenzja

Progresywny oldschool Nie znam malborskiej sceny rockowo-metalowej bardzo dokładnie, głównie ze względu na dzielącą mnie odległość, ale i bez tego słychać od pierwszego riffu, że Neuroina to…

Więcej ==>
Malchus

Malchus

Dziedzictwo Znacie to uczucie, gdy odkrywacie coś nowego, coś, co dotychczas było Wam nieznane bo, mimo że otwarci na nowe, tkwiliście w ramach danego nurtu…

Więcej ==>