Potężny, pierwotny death metal.

Debiuty płytowe rządzą się swoimi prawami. Młode zespoły zapatrzone w swoich idoli często tworzą kalkę z ich twórczości co często spotyka się z nieprzychylną opinią słuchaczy. Niestety w dzisiejszych czasach inaczej się nie da. Każdy się czymś inspiruje i te inspiracje przekłada na własną twórczość. Podobną drogę rozpoczął młody, niemiecki zespół Denomination na swojej debiutanckiej płycie „They Burn As One”. Zapraszam do lektury.

Jestem fanem oldskulowego grania, więc z zaciekawieniem przyjrzałem się debiutanckiej płycie Niemców. Wcześniej wydali oni EP-kę „When Life Ends” ale to na dużym albumie mogli dopiero rozwinąć skrzydła. I udało im się to. Materiał składa się z 13 utworów trwających łącznie 32 minuty. Po „wojennym” intro uderza w nas brutalny „This is Resurrection” i od pierwszej chwili wiemy z czym mamy do czynienia. Denomination czerpie garściami ze starej szkoły klasyków takich jak Obituary, Entombed czy Bloodbath. Ciężar aranżacyjny spoczywający na gitarach ma nawet bliźniacze brzmienie znane z klasycznych płyt wyżej wymienionych zespołów. Następny w kolejce utwór „Bugs” zasuwa wręcz trashowym klimatem a brudny growl dopełnia dzieła. Żaden z kilkunastu utworów nie przekracza czterech minut i dzięki temu płyta jest bardzo płynna w przyswojeniu oraz prosta. Ma być ekstremalnie, jak klasycy przykazali i z prostym, death metalowym przekazem. Jeśli chodzi o kwestie produkcyjne to nie mam zamiaru marudzić na ten temat. Brzmienie jest piwniczne, pierwotne i bardzo ciemne. Słychać, że panowie grają z serca i tak brzmiący death metal powinien trafić do każdego fana gatunku.

Debiut Denomination ma jednego dużego plusa. Pomimo wyraźnych wpływów i naleciałości jest już JAKIŚ. Oczywiście jeśli po kilkukrotnym przesłuchaniu tej płyty włączymy np. Bloodbath to w pierwszej chwili możemy nie słyszeć żadnej różnicy. Ale koniec końców panowie weszli z przytupem na dobrą ścieżkę i mam nadzieję, że nie zboczą z niej.

7/10 Michał D.

Music Wolves - Odstęp
dziwoludy

Dziwoludy

Dziwoludy Ep 2020 Dziś przybywam do Was z czymś tak bliskim sercu memu i mej starej duszy, że z radością przeogromną przybliżę Wam coś, co…

Więcej ==>

Grave of Love-All Those Tears Ago-recenzja

Psychodeliczny Neo folk Grave Of Love, to projekt Michała „Neithana” Kiełbasy, który zasłynął jako kompozytor i muzyk przy okazji jego poprzedniego dzieciaka-Whalesong. Neithana również poznaliśmy…

Więcej ==>
sarang

Sarang – 2-Two

Chorzowski nu-metal na światowym poziomie. Linkin Park święcił triumfy mniej więcej wtedy, gdy chodziłem do gimnazjum. Początek roku dwutysięcznego był naprawdę łaskawy dla takich kapel,…

Więcej ==>