Tym razem mam ogromny zaszczyt przeprowadzenia wywiadu z urzekająco mrocznym trio ze stolicy, które w tym roku wydało swój debiutancki krążek pod tajemniczym tytułem "Dziwidło". Również członkowie tego nietuzinkowego składu tworzą aurę enigmatyczności, stąd też nazwa owego projektu również wpisuje się w wyżej wymieniony kanon i przybiera takowe znamiona -przed Wami Moi Mili zespół Wij.

1.Witam bardzo serdecznie w Imieniu Redakcji Music Wolves i naszych czytelników i dziękuję Wam za to, że znaleźliście czas, ażeby udzielić nam wywiadu. Przedstawcie się proszę i zaprezentujcie kilka słów o sobie na temat funkcji pełnionych w Waszej formacji.

Palec: Palec- Gram na gitarze i niejako na basie jednocześnie 🙂

Tuja Szmaragd: Wokalistka i tekściara, wsączam w całe zamieszanie szczyptę opętania.

2.Opowiedzcie proszę naszym czytelnikom, skąd zrodził się pomysł na projekt Wij i co oznacza nazwa?

Palec: Wpadłem kiedyś na pomysł wypełnienia luki muzycznej w Polsce w latach 70. W zasadzie nie powstał ( albo ja nic o tym nie wiem) zespół który byłby konsekwentną ewolucją w stronę hard rocka/ heavy metalu. Np. znakomity na początku Breakout zatrzymał się w pewnym momencie w rozwoju, żeby nie powiedzieć cofnął. Oczywiście to był tylko zaczątek pomysłu, bo w trakcie powstawania numerów sięgałem po inspiracje zachodnie z tamtego nurtu i okresu. Nagraliśmy Demo z moim serdecznym kolegą Jarkiem Huńką. Zaprezentowałem numery Marii, której się to spodobało, a dodatkowo zaproponowała teksty po Polsku co zdecydowanie wpisywało się w początkowy pomysł.

Tuja: Od razu spodobały mi się pomysł Palca i jego wizja wykreowania całego gitarowego brzmienia za pomocą jednego instrumentu – gitary barytonowej. Było to pomyślane prosto ale ze smakiem, no i pierdolnięciem! Wij ma kilka znaczeń. Przede wszystkim to konkretnie paskudny robal o bardzo drapieżnym wyglądzie, zamieszkujący ciemne i wilgotne miejsca. To także zabijający wzrokiem, potężny stwór z mitologii słowiańskiej. Istnieje też doskonały film z USSR o takim tytule, oparty na opowiadaniu grozy pióra Gogola. A w jednym ze skandynawskich języków oznacza “My”. Dobra nazwa na trio, co wyszło przypadkiem, przy nagrywaniu demówki.



3. W tym woku Wij wydał swój debiutancki album zatytułowany „Dziwidło”. Też intrygująca wydaje się koncepcja na tytuł pierwszego krążka. Czy możecie szerzej omówić co oznacza [tytuł], do czego odnosi się…

Tuja: To także tytuł jednej z moich ulubionych piosenek na albumie. Co oznacza? Dziwidło to gigantyczny kwiat (Amorphofallus Titanum), kwitnący raz na wiele, wiele lat. Zwabia do swojego kielicha ofiary zapachem gnijącego mięsa. Niektóre podgatunki wydają trujące owoce (jeden z nich nosi nazwę “język smoka”). Gdy kielich się rozchyla, obnaża siny trzon o mocno fallicznym kształcie. W naszym numerze ów niezwykły kwiat użycza go szukającej ukojenia, młodej zjawie. “Dziwidło” to dość perwersyjny i groteskowy numer! Tak jak cała nasza płyta. Uznałam więc, że będzie pasować na tytuł całości. Tuż przed wydaniem naszej płyty Dziwidło po raz pierwszy w historii zakwitło w Polsce. Nikt z nas się tego nie spodziewał, to była ekstra niespodzianka.

4. Numer „Czerw” promujący „Dziwidło”, zdaję się, jest mocno inspirowany utworem Leśmiana pt. „Jadwiga”. Bardzo fajny, energiczny numer, okraszony silnym, głębokim wyrazistym wokalem Tuji, z resztą jak wszystkie aranżacje pochodzące z tego albumu. Powiedzcie proszę, czy wszystkie Wasze pieśni są mocno liryczne, w sensie poetyckim?

Tuja: Pisanie tekstów to dla mnie wielka przyjemność. Tekst piosenki przypomina oczywiście poezję w tym sensie, że autor mając do dyspozycji krótką formę, przekazuje maksimum odczuć. Są to jednak bardziej wrażenia, nasycone emocjami obrazy, niż pełnoprawne opowieści. Tak jak w poezji, w odczytywaniu tekstów piosenek jest też wielka dowolność interpretacji. Nie powiedziałabym jednak że teksty, które piszę dla Wija są liryczne. Sporo w nich ohydy, przerażenia, wzgardy. Ja je po prostu podaję w finezyjnym opakowaniu.

5. Mam kolejne pytanie odnośnie ciężaru gatunkowego jaki sobą reprezentujecie, bo w sieci krążą różnego rodzaju interpretacje Waszej twórczości, a wolę skorzystać z tej niezwykłej okazji i zapytać u samego źródła. Jak zdefiniowalibyście Waszą dotychczasową działalność właśnie pod tym względem [gatunkowym]? Bo na przykład pojawiła się informacja, że gracie protometal? Wyjaśnijcie proszę pokrótce na czym on polega, bo może nie wszyscy nasi czytelnicy wiedzą o co chodzi…

Palec: Nazwę protometal umieściliśmy na profilu FB właściwie dla ułatwienia opisu zespołu. Pisząc R’n’R opisujemy wszystko i nic. Zdefiniowanie co gramy pozostawiam każdemu indywidualnie. Osobiście słucham wielu gatunków muzycznych i wydaje mi się, że każdy jakoś wpłynął na brzmienie i muzykę. Kocham lata 70. za realizację i brzmienie, co nie przeszkadza wytarzać się w Punku i Hardcore z 80. oraz powstającemu wtedy Death metalowi. Zresztą ten prymitywny okres w prostej drodze od wyżej wymienionych stylów jest najfajniejszym okresem Death Metalu. Brud, Prymitywizm, Szczerość, Spontaniczność, to są cechy, które charakteryzują też Wija.

Tuja: Jeśli coś nie daje się łatwo zinterpretować, to znaczy że prawdopodobnie nie jest tandetne, a zatem ogólny poziom skonfundowania co do naszej etykietki biorę za dobry znak. Myślę, że stoją za tym nasze eklektyczne gusta muzyczne. W moim wokalu słychać trochę bluesa, bo jestem nim przesiąknięta na wskroś, za to w gitarze Palca jest metalowy gruz, a w mocnym uderzeniu Mikołaja rock&rollowa energia. Protometal, czyli to pierwotne, dobluesowione oblicze metalu najbardziej przypomina mi naszą mieszankę, ale oczywiście to tylko jeden z pomysłów, nie jest w stu procentach trafny ani nie wyczerpuje tematu. Można zaryzykować occult rock, ale osobiście nazywanie gatunku muzycznego od zawartości warstwy tekstowej zawsze wydawało mi się lekkim nadużyciem. To osobiste spostrzeżenie, bo wiem oczywiście, że termin dobrze przyjął się w świecie.

6. Dla mnie cały entourage zespołu Wij jest ciekawy, ze względu na niestandardowy układ instrumentarium. Bez basu chociażby. Ale jest gitara barytonowa, mocny głos Tuji no i perkusja. Przyznam szczerze, że chyba drugi, może trzeci raz spotykam się z podobnym „ustawieniem” i jestem miło zaskoczony. W życiu nie powiedziałbym, że tam nie ma basu. Skąd wzięła się idea ? Jak Wy to robicie, że uzyskujecie tak niesamowite brzmienie?

Palec – Taki pomysł na wiecznie nie pojawiajacych sie kolegow na próbach 🙂 A tak na poważnie, to kiedyś pożyczyłem gitarę barytonową, uwielbiałem jej dźwięk w muzyce country. Potem zacząłem kombinować jak grać samemu, główkować nad specyfiką brzmienia, żeby zostało proste, prymitywne. No i wymyślanie numerów w takim zestawie muzycznym jest o wiele bardziej wymagające. Ja lubię takie wyzwania, raczej nie interesuje mnie ślepe powtarzanie sprawdzonych patentów. Finalnie gram na dwóch wzmacniaczach, basowym i gitarowym i to cała tajemnica

7. Wasze plany koncertowe na najbliższy czas.

Tuja: Kluby zapraszajcie Wija do siebie! Nie mamy jeszcze zaplanowanej trasy, ale bardzo chcemy już wsiąść w Vana i powiedzieć szarej codzienności adieu. Pojedyncze strzały najlepiej śledzić na naszym fanpage: facebook.com/wijrock

8. Gdzie można nabyć Waszą płytę?

Tuja: U wydawcy – Heavy Medication Records (www.heavymedication.com)

9. Poproszę na koniec o kilka słów dla naszych ukochanych czytelników… Z góry dziękuję.

Tuja: NIE MA KATA BEZ ROMANA! Ani Wija bez Kata. Ale drama na bok: pokłon wszystkim za wspieranie polskiej sceny rockowo-metalowej. Dopóki chodzicie na koncerty, diabeł żyje i ma się dobrze. To z koncertów muzycy biorą najwięcej powera do grania i nagrywania. Więc w swoim i ich imieniu dziękuję tym, którzy w weekendy bohatersko zrywają się z kanap i idą do klubów słuchać kapel na żywo.

Palec – Kupujcie kasety i płyty!

Jeszcze raz dziękuję członkom zespołu Wij, za to, że znaleźli dla Czytelników Music Wolves czas, aby udzielić tak wspaniałego i wyczerpującego wywiadu. Życzę Wam w imieniu Redakcji, Czytelników i swoim samych sukcesów na scenie, bo myślimy, że jest to bardzo realne ze względu na potencjał jaki w Was drzemie i wypływa wraz z materiałem zawartym w „Dziwidle”. Jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!

Wywiad przeprowadził dla was Łukasz P.

Music Wolves - Odstęp

Thy Soulless Empire – Wywiad z Marcinem Fronckiem Frąckowiakiem

Jest to ten moment, w którym dźwięk przejmuje kontrolę, a człowiek ją traci – w obszernym wywiadzie dla Music Wolves o nowej płycie „Radiance of a Thousand Suns” industrial-metalowego Whalesong, pasji, inspiracjach twórczych, koncertach oraz swojej pracy opowiada multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor – Michał Neithan Kiełbasa.

Więcej ==>

O hejcie, muzyce i sytuacji koncertowej – czyli wywiad z zespołem Destroyers.

Jest to ten moment, w którym dźwięk przejmuje kontrolę, a człowiek ją traci – w obszernym wywiadzie dla Music Wolves o nowej płycie „Radiance of a Thousand Suns” industrial-metalowego Whalesong, pasji, inspiracjach twórczych, koncertach oraz swojej pracy opowiada multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor – Michał Neithan Kiełbasa.

Więcej ==>

Last Minute Summer Festival – relacja

Wrocław, 18-20 września 2020 Śmiało można rzec, że wrześniowa majówka mająca miejsce w przepięknych okolicznościach wrocławskiej Pergoli to największy popamnedmiczny event w Polsce. Tym bardziej…

Więcej ==>