Na cóż tworzenie wieczne, na cóż uganianie, jeśli stworzone pada w nicości otchłanie?!


„Cisza po tobie” to mocna, intymna 7 przystankowa podróż przepełniona klimatem mroku, smutku i głębszych refleksji.

Album otwiera mroczny klimat, z odgłosami kruków w tle i to już mnie chwyciło. Wiedziałem, że czeka mnie dawka czegoś, co działa na wnętrze i nie pomyliłem się. Otwierające gitary doprowadzają do emocjonalnego rollercoastera Wcale nie przesadzę, jak powiem, że to jest jedna z lepszych płyt w tym klimacie, jakie kiedykolwiek ukazały się na polskim rynku – a zwłaszcza w tym roku, który powoli zmierza do końca. I trzeba podkreślić fakt, że to polski zespół, więc mamy czym się pochwalić na świecie. Niezwykłe rezultaty otrzymamy próbując skojarzyć teksty utworów z tytułami i muzyką – odjazd. Same tytuły – gwarantuje, że każdy odnajdzie ich sens dla siebie i odniesie do momentu w życiu. Teksty również skłaniają do refleksji (nie patrzcie źrenicami, nie tulcie ramionami wyrwało mnie z butów) – mało tego – poruszają duszę. To nie jest płyta do słuchania bezrefleksyjnego – zmusi nas do tego wcześniej czy później. I crème de la crème tego wydawnictwa – muzyka. Najwyższa półka polskiego i europejskiego grania. Kompozycje z thrash metalowym szlifem odnoszące się do najlepszego okresu tego gatunku i jego najlepszych tradycji z odniesieniami do innych gatunków jest po prostu kwintesencją grania heavy metalu, zarówno w Polsce jak i na świecie. Wysoki poziom produkcji nie tylko zapewnia wyśmienite warunki odsłuchowe jak i idealnie przekazują wizję na utwór a i klimatem pasują.

Kolejny plus za okładkę: Na pierwszym planie, dwie postacie z aureolami, większa postać – kobieta – ubrana w bogatsze szaty, mniejsza – dziecko – trzyma węża w rękach. Na drugim planie widzimy krzewy roślinne z nadpsutymi owocami wraz z żyjątkami jakie mogą się tymi owocami zainteresować… No i w tle coś na wzór pożaru, upadającego miasta i przekrzywione konstrukcje. U spodu zaś popękany kamienny blat z tkaniną po środku.
Faust pozostawia nam szerokie, bardzo szerokie pole do interpretacji. Na usta cisną się skojarzenia do tematów religijnych. To wszystko razem daje ciekawą zagadkę „co autor miał na myśli”

Reasumując: Dostaliśmy wspaniale wyprodukowany karabin, z 7 nabojowym magazynkiem, każdy oddany strzał oprócz cudownie brzmiącego huku zostawia kurz klimatu i ślad – nad którym trzeba się dobrze zastanowić. Zawsze będziemy pamiętać każdy z tych (szczęśliwych?) 7 strzałów.
Cover art – wspaniały, instrygujący. Teksty? Wchodzą do głowy i nie pozwalają wyjść. Odsłuch – nie męczący i uzależniający

Dostaliśmy to na co każdy czekał, ale nie każdy zasługiwał.




Daniel Krasoń 10/10

Music Wolves - Odstęp

Kozeljnik – „Sigil Rust” – recenzja

Bałkańska czerń Muzyków metalowych grających pod każdą szerokością geograficzną łączy wspólny mianownik. Wszyscy, odkąd zaczęli w wieku nastoletnim słuchać ciężkiej muzyki, wpatrzeni są w największe…

Więcej ==>

Psycho Visions „Our Own” -recenzja

Szalone wizje Alicji z krainy czarów PsychoVisions. I weź to ugryź. Pomyślcie ile znacie zespołów, których nazwa oddaje muzę którą zespół gra. Kreator – chrześcijańskie…

Więcej ==>