Jedyne co możemy spalić, a wręcz rozpalić, to serca naszej publiczności, lecz gdy nadarzy się okazja do zapolowania na smoka, to nie będziemy się zastanawiać dwa razy.

 Kri-Su: Kanwą waszych tekstów jest regionalna mitologia. Jestem ciekaw, czemu akurat ten motyw, i czy kryje się za nim jakiś większy plan w stylu planu na koncept album o słowiańskich wojach?

Wyczuliśmy „piniondz” w Wiedźminie 3! Ale poważnie – mitologia słowiańska jest mało znana, a świetnie pasuje do death metalu. Naszym celem jest przede wszystkim zapewnienie porządnego muzycznego wpierdolu oraz przypomnienie o słowiańskich bogach, potworach i wojach. Dalekosiężne plany na koncept album oczywiście mamy (w tym słowiański bestiariusz).

 K: Wasza muzyka pozbawiona jest dodatkowych folkowych ozdobników. Myśleliście o materiale w stylu choćby „Ensiferum”, czy zmierzacie jednak do czystszej i mocniejszej formy?

Staramy się nie robić materiału „w stylu”, tylko kombinować po swojemu. Scena folkmetalowa ma się szczególnie dobrze i nie potrzebuje kolejnego składu podobnego do wszystkich. Wyróżniamy się z tłumu przede wszystkim ciężkim brzmieniem, groovem oraz energią bijącą ze sceny. Staramy się uzyskać zamierzone efekty wyłącznie przy użyciu standardowego metalowego instrumentarium.

K: Niedawno braliście udział w trasie koncertowej „Bratnia krew”. Czy to już początek sceny paganmetalowej w Polsce, czy tylko jednorazowa przygoda?

Za udział w trasie „Bratnia Krew” serdecznie dziękujemy, z przyjemnością było nam móc grać w rodzinnym gronie słowiańskich nut i jeśli tylko nadarzy się taka sposobność, aby znowu zagrać w podobnych okolicznościach, to z pewnością z niej skorzystamy. Ciężko mówić o narodzinach sceny paganmetalowej, choć na szczęście trafiliśmy na koncert z zespołami, które wpisały się w tę stylistykę, udowadniając to swoją muzyką. Było miło grać z rodzimowiercami, jednak idąc zgodnie z naszym głównym założeniem, chcemy dawać jak najwięcej koncertów w możliwie największej liczbie miejsc w Polsce i na świecie.

Każdemu zespołowi zadaję pytanie na podstawie wypowiedzi sprzed lat, że metal dzieli się na podpalaczy kościołów i pogromców smoków. Jak odnajdujecie się w takim podziale?

Nie jest nam szczególnie blisko ani do black, ani do power metalu, mamy swoje brzmienie i swój przekaz. Jedyne co możemy spalić, a wręcz rozpalić, to serca naszej
publiczności, lecz gdy nadarzy się okazja do zapolowania na smoka, to nie będziemy się zastanawiać dwa razy. Forbidden Omen mierzy wysoko, więc kiedyś i smoki będą latać nie nad nami, ale pod. Decydując się na stylistykę deathmetalową, raczej nie przypisalibyśmy naszego zespołu do podpalaczy kościołów – to prędzej domena black metalu, a pogromcy smoków kojarzą mi się wyłącznie z kinder metalami (pamiętacie jeszcze to pojęcie?). Kroczymy środkiem, starając się dostarczyć słuchaczom/fanom solidnej dawki metalu na poważnym poziomie. Jak nam to wychodzi? Oceńcie sami.

Kwestia religii jest istotna zarówno w metalu, jak i w naszym kraju. W obu przypadkach traktowana jest poważnie i wręcz politycznie. Odnosicie się do mitów sprzed lat. A jak jest z bogami i jakie są wasze zapatrywania na rodzimowierstwo oraz co na to Kościół?

Wiara słowiańska jest częścią naszej kultury, o której się zapomina. Poruszane przez nas tematy to raczej objaw fascynacji nią, chęć oddania jej hołdu i szacunku. Komponując nowe utwory, dowiadujemy się coraz więcej o naszych pierwotnych wierzeniach. Nawet jeżeli rodzimowierstwo nie podoba się Kościołowi, to gramy death metal i przywracamy pamięć o starych bogach, a nie udajemy poprawności religijnej czy politycznej.

Czy dzisiejszy świat czeka jeszcze na muzycznych wojowników, czy jednak nastały już czasy komercyjnej muzyki spychającej bardziej zdecydowane granie do piwnicy?

Dzisiejszy świat na nikogo nie czeka, jednak cieszy nas to, że są ludzie, którzy potrafią docenić, że inni ludzie są w stanie dalej tworzyć muzykę z pasją i tak jak napisałeś, mimo iż jesteśmy spychani do piwnicy z niewyżytym, wąsatym wujkiem Fritzem, nie zamierzamy poddać się bez walki. Staramy się każdy nowy utwór pisać na 101% naszych możliwości, aby publiczność zobaczyła, że trzy akordy zagrane w stroju czarodzieja z pirotechniką na scenie są niczym w porównaniu do dobrze przemyślanej kompozycji oraz chęci gry dla przyjemności, a nie dla wzbogacenia się. Sami musimy torować swoją drogę i zrobimy wszystko, żeby nasz materiał był prawdziwy. A spychanie do piwnicy zależy też od wytwórni i wydawców.

Można było usłyszeć Was na żywo. Kiedy możemy spodziewać się pełnego wydawnictwa?

Dopracowujemy materiał i Dadźbóg planujemy nagrać pierwszą płytę w tym roku. Mimo braku funduszy, staramy się w tej chwili krok po kroku kłaść ślady i przygotowywać kawałki na CD. Dużą pomocą byłoby znalezienie wydawcy.

Rok pandemii nie był dobrym rokiem dla muzyków, Wy jednak graliście na żywo i zwiększyliście grono fanów. Może jednak da się zrobić karierę w trudnych czasach?

Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem pod tym względem był koncert w momencie, kiedy ten posrany rząd na krótki czas na to zezwolił. Na wiosnę czuliśmy się bardzo mocno i staraliśmy się zorganizować całą masę koncertów i tutaj czujemy zmarnowany potencjał. Wiemy, że moglibyśmy zajść o wiele dalej. Mimo to jesteśmy wdzięczni wszystkim fanom, Sława!

Jakie plany na rok 2021? Jakieś festiwale?


Jak tylko skończy się plaga i zniosą restrykcje, to mamy zamiar grać ile się da, na bieżąco informujemy o występach na naszym Facebooku. Wysłaliśmy zgłoszenia na festiwale takie jak: Hades Festival, Gostyńskie Rockowania, Metal Mine, Black Waves Fest oraz wiele innych. Kwestią wystąpienia natomiast zajmą się albo wspierający i głosujący na nas fani, albo organizatorzy decydujący o naszym przyjęciu bądź odrzuceniu.

Music Wolves - Odstęp

Moja mama twierdziła, że metal dzieli się na pogromców smoków i podpalaczy kościołów – wywiad z zespołem Aether

Jest to ten moment, w którym dźwięk przejmuje kontrolę, a człowiek ją traci – w obszernym wywiadzie dla Music Wolves o nowej płycie „Radiance of a Thousand Suns” industrial-metalowego Whalesong, pasji, inspiracjach twórczych, koncertach oraz swojej pracy opowiada multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor – Michał Neithan Kiełbasa.

Więcej ==>

Apolityczność to też polityka – Sodom rezygnuje z udziału w Steelfest

Jest to ten moment, w którym dźwięk przejmuje kontrolę, a człowiek ją traci – w obszernym wywiadzie dla Music Wolves o nowej płycie „Radiance of a Thousand Suns” industrial-metalowego Whalesong, pasji, inspiracjach twórczych, koncertach oraz swojej pracy opowiada multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor – Michał Neithan Kiełbasa.

Więcej ==>