Diabeł zdaje się patrzeć na ciebie non stop

Split ten ukazał się w 2019 roku. Do mnie dotarł za sprawą Mara Prod., która wydała go w wersji digi. Tak, wiem, dla niektórych to koszmar. Ja jednak właśnie dzięki wydawnictwom Mary w pełni przekonałem się do tego typu bookletów.

Split otwiera brazylijski Impurity. Ta część to wszystko, co najlepsze na scenie brazylijskiej. Jakbym cofnął się w czasie do moich pierwszych zauroczeń demówkami, pierwszymi płytami Sepultury czy Sarcofago. Tak! Tu jest sam diabeł. Bluźnierczo, agresywnie, ponuro, dziko – to jest to, czym odróżnia się scena południowoamerykańska od reszty świata. Nie wiem, czy to obecność amazońskiej dżungli sprawia, że jest aż duszno od ćwieków i ciężaru. Na pewno nie jest to karnawał w Rio, chociaż i tutaj od oglądania tancerek serce jakoś dziwnie szybko bije. Czujesz się, słuchaczu, cały czas osaczony. Diabeł zdaje się patrzeć na ciebie non stop i nie jest to dżentelmen, ale wściekła, dzika bestia. Uwielbiam takie granie! Noż qrwa, tak się powinno grać brutalny black metal!!! Jeśli ktoś z czytelników nie zna Impurity to najwyższy czas nadrobić zaległości.

Japoński Sabbat współdzieli ten split. I co ja mam napisać? Zespół, który już dawno osiągnął/nie osiągnął (niepotrzebne skreśl wg swojej opinii) kultowy status. Istnieje od początku lat 80. i wydał w tym czasie pierdyliard płyt, czy to live, czy to splitów. Koszmar dla kolekcjonerów z jednej strony, z drugiej orgazm przy każdej nowej zdobyczy w jego niekończącej się dyskografii. Zespół, który się kocha lub nienawidzi. Chcesz punk’n’rolla, a może speed metal? Mało? To może doom lub wręcz death? No i nie zapomnij o black metalu. To wszystko podlane azjatyckim sosem. Ja ich uwielbiam, kocham tych popieprzonych Japońców i tyle.

 

Ten split to 55 minut metalowego szaleństwa dwóch, wydawałoby się, różnych od siebie hord. Hord, które od lat dumnie niosą sztandar metalu. Powinienem teraz nalać sobie szklankę cachaca lub sake, ja jednak naleję dobrego polskiego bimbru i nawalę się przy dźwiękach „Rage and Horror”. Hail Metal!!!

PS Utwór, który łazi po mojej głowie nieustannie od dłuższego czasu to „Nekromantik” zamykający ten split. Dlaczego? Posłuchaj, a i Tobie nie wyjdzie z głowy.

8/10

Arkadiusz G.

Music Wolves - Odstęp

Mendax – S/T EP – recenzja

Permanentny wkurw Od zarania dziejów emocje generowały sztukę, a sztuka generowała emocje. Najbardziej pierwotne instynkty człowieka musiały mieć swoje ujście, a jeśli dzięki nim wychodziło…

Więcej ==>

Snowblind – Retrospekcje EP

Pięć mocnych o życiu Przyznaję bez bicia – mimo iż formacja Snowblind figuruje w rejestrach muzycznych od roku 2015, to zetknięcie z ich nową EP-ką…

Więcej ==>

Runika – Pradawna Moc

Odrobina folkowej magii Z Runiką pierwszy raz miałem do czynienia jeszcze zanim stali się rozpoznawalni. Było to przed wydaniem bohaterki niniejszego artykułu, debiutanckiej płyty „Pradawna…

Więcej ==>