Skandynawski ambient do snu.

olejny raz Skandynawia nisko kłania się z klasą zawodowca przed słuchaczami Music Wolves! Tym razem niosąc z sobą falę niezwykle spokojnego i zrównoważonego brzmienia, a to za sprawą szwedzkiego, ambientowego albumu formacji In The Absence Of Words, zatytułowanego po prostu „A Collection II”. Po przyglądnięciu się okładce, nie znając jeszcze ani jednej nuty z owego wydawnictwa, można dopatrywać się pewnej spójności z krainą najbardziej wysuniętych na północ ziem Europy. Na pierwszy rzut oka widać chłodny, zimowy krajobraz, pokryty śniegiem. Poza tym fotografia jest utrzymana w różnych odcieniach niebieskiej barwy, która z resztą jest również zimna.

Ceruelan Reflections” to numer inaugurujący powyższego długograja. Utrzymany w kanonie balladki, gdzie we wstępie pojawia się chłodny wicher, a zaraz po nim klimatyczne i uspokajające brzmienie gitary. Po chwili pojawia się drugi ślad wiosełka, tworząc niesamowitą harmonię. Całości dopełnia klawisz, sprawiając, że słuchacz udaje się w melancholijną, aczkolwiek niekoniecznie smutną podróż po bezkresach nordyckich ziem. „An Emergence of a Feeling Feared Lost” zapowiedziany jest przez wybrzmiewający, relaksujący dźwięk fortepianu, by po kilkunastu sekundach bębny zapętliły cały muzyczny obraz utworu. Podobnie jak poprzedni, jest bardzo relaksujący i spokojny, jednak nie przenosi on nas w chłodne zakamarki ziemskiego globu. Przynosi ukojenie i daje nadzieję, otwierając oczy i umysł bardzo szeroko. Natomiast odtwarzając „Forest Fire”, odnoszę wrażenie, że jest podobny do poprzednich, niemniej jednak różni się od nich aranżacją. Na początku można usłyszeć rozbrzmiewające dźwięki syntezatora na kościelną modłę, pojawia się wicher, rośnie przez kilka sekund pewne napięcie, po czym tempo piosenki wraca na swoje naturalne tory. Momentami jest chłodno, a z drugiej ciepło. Wspaniała zabawa kontrastem i niesamowita uczta dla ludzkiej wyobraźni. „Womb Of Creation” utrzymany jest w arabskim stylu. Za jego pośrednictwem, możemy przenieść się na Bliski Wschód. Jednak można dostrzec w nim odrobinę mroku…

Rites Of Passege” to numer 5. na “A Collection II”. Utwór kojarzy mi się trochę z „Paint It Black” The Rolling Stones, pomimo że to inny ciężar gatunkowy. Jednakże w związku z tym mogę postawić hipotezę, że muzycy z In The Absence Of Words mogli inspirować się globalnymi legendami rock and rolla. Utwór bardzo nostalgiczny, głęboki, jednakże budujący pewien niepokój. Z kolei „That Which Can Never Be Replaced” niweluje wszystkie kasandryczne myśli po swoim poprzedniku. Działa niczym melisa, mocno wycisza i generuje bardzo pozytywne wibracje/częstotliwości. W „Of Times Passed” w preludium usłyszymy dźwięk łudząco przypominający brzmienie kotła. W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że nasza wyobraźnia przenosi nas na pola dawnych bitew, z tym że po narastającym muzycznym brzmieniu całość uspokaja instrumentarium klawiszowe. Sprawia, że zakamarki naszej jaźni znów dryfują gdzieś po wietrznych, śnieżnych terenach, obfitujących w skandynawski klimat.

Ostatnia nutka, która jednocześnie domyka longplay, nosi tytuł „This Is All There Is”. Jest swoistą antytezą względem większości utworów zawartych na nim. Tutaj skrzydła fantazji mogą sprawić, że odbiorca pofrunie do dalekich, egzotycznych miejsc. Słychać bawiące się dzieci, możliwe, że na jakiejś dziewiczej plaży.

Po odsłuchaniu tego materiału przyszły mi na myśl pewne konkluzje. Otóż po zapoznaniu się z trzema pierwszymi utworami pojawiły się u mnie obawy, że płyta może być bardzo monotonna. Jednak nie dałem zwieść się tym defetystycznym, zwodniczym proroctwom, które wówczas pojawiały się w mojej głowie [lol]. Dalsza część potwierdziła doskonały kunszt artystyczny zarówno na płaszczyźnie kompozycyjnej, jak i aranżacyjnej. Autor świetnie radzi sobie z budowaniem nastrojów, co pozytywnie wpływa na słuchacza, dając mu ukojenie, relaks i refleksję. Muzyka ITAOW uruchamia ludzką wyobraźnię, sprawia, że pęka najbardziej skamieniałe serce i dodaje polotu najbardziej pragmatycznym umysłom.

Szczególnie polecam do posłuchania osobom po ciężkim tygodniu pracy, narażonym na stres i ludziom o bogatej wyobraźni. Choć w zasadzie wszystkim!

9/10

Łukasz Polak

Music Wolves - Odstęp

Inanes „Acedia” recenzja

Ryba po Grecku Pochodzący z Torunia zespół Inanes gra, to jak sami określają, atmosferyczny black metal. Debiutancki krążek zatytułowany „Acedia” (gr. akēdía, akedeía – „brak…

Więcej ==>