Muzyka rodem z Castle Party

Pod koniec lutego pojawiła się epka zespołu Inside Her. Jest to bardzo ciekawa propozycja dla miłośników połączenia muzyki synth-electro-metal. Połączenie brzmi bardzo ciekawie, dlatego zachęcamy do zapoznania się z twórczością tej kapeli. 
Pierwsze przesłuchanie „Szaleńcy przeżyją” (pierwszego utworu) rodziło mieszane uczucia, z każdym kolejnym odsłuchem wchodziło coraz lepiej i lepiej. Kolejne utwory przyciągały coraz bardziej uwagę. Można usłyszeć inspirację latami 80. jak i mocniejszymi brzmieniami.
Płyta jest dziełem niemal doskonałym. I od niemal się zaczyna… Pierwszy utwór jest interesującą kompozycją urozmaiconą rytmicznie z wyskokowymi solówkami, niestety zaśpiewaną po polsku. Aby nie było wątpliwości, nie mamy nic do utworów śpiewanych w rodzimym języku, po prostu wokalista jest typowo anglojęzyczny, co udowadnia reszta płyty. A ta jest już perfekcyjna.

Najważniejszą zaletą zespołu jest, że mimo wielu wpływów, trudno jasno określić bezpośrednie podobieństwa, innymi słowy – możesz usłyszeć znajome trele, skowyty czy porykiwania, lecz z gąszczu dźwięków nie wyłoni się zwierzę, które znasz. A to oznacza nowy gatunek i tak jest z każdym utworem.
Naszym cichym faworytem jest „Cold time zero”, w którym panowie pokazują, że równie dobrze sobie radzą w metalowej kuźni, jak i w gotyckim zamku. To po prostu gejzer dźwięków, niesamowita energia i zmiany tempa połączone z agresywnym wokalem i zaskakująco wciągającą melodią. Z kolei następny utwór mógłby być pocztówką z pozdrowieniami wysłanymi grupie Kraftwerk i wszystkim innym, którzy podążali jej tropem. I wreszcie zamykająca płytę kompozycja, hipnotycznie i konsekwentnie rozwijająca się aż do ostatniego dźwięku. O takim zakończeniu płyty marzy prawdopodobnie większość twórców. Zostawia ona bowiem w słuchaczu jedno uczucie – rozczarowanie, że… to już koniec.
Utwór pierwszy został potraktowany po macoszemu, tak bywa – drzwi otwiera portier, a wewnątrz czeka na Ciebie pięć interesujących osób, które chciałbyś poznać. Chociaż portier to też fajny gość. Was, drodzy Czytelnicy, zapraszamy do zapoznania się z całą szóstką. 
Zaufajcie nam.
Jerry Marcinów & Kinga Mohr
9/10

Music Wolves - Odstęp

Blackhorns – „Rise of anInfernal Sorcery” recenzja

Metal dla koneserów W robocie pracuję na stanowisku głównego specjalisty ds. rozliczeń. W redakcji z kolei odnoszę wrażenie, że jestem głównym specjalistą ds. recenzji-zespołów-których-wydawnictwa-okraszone-są-czarno-białymi-okładkami. Cóż,…

Więcej ==>