Poznański synthwave na najwyższym poziomie

Jeremiah Kane to poznański projekt muzyczny nurtu splatającego synthwave z retro muzyką komputerową. Założony w 2017 roku zespół składa się obecnie z członków Jeremiaha Kane’a, Vincenta Kane’a, Jacoba Kane’a i Chrisa Kane’a. Jeremiah zaprosił do współpracy także takich wokalistów jak Julian Larre (Lacrimas Profundere) czy Alen Ljubic (Dymytry).Nowy album zatytułowany RONIN, jest ich trzecim albumem w historii projektu i ujrzał światło dzienne 30 września 2022roku. Ronin pozostaje pod silnym wpływem kultury japońskiej, anime i mangi oraz Cyberpunka. Zawiera on 13 utworów trwających około 4 minuty, utrzymanych w szybkich tempach. Album ten jest owocem kontraktu z niemiecka wytwórnią muzyczną NoCut Entertainment oraz współpracy z producentem Kristianem „Kohle” Kohlmannslehnerem (znanym ze współpracy z takimi zespołami jak Eskimo Callboy, Powerwolf i Hamatom)

Stanowiące „intro” utwór „Yokoso” rozpoczyna się gwarem ludzkich głosów i japońskich motywów na instrumencie strunowym. Po nim następuje „Never back down” – pierwszy singiel formacji – jest to instrumentalna kompozycja z siejącą przesterowaną gitarą w refrenach i efektowną solowką. Kolejny utwór „Lights out” przynosi nam kolejny potężny riff gitarowy i nie mniej wszechwładne klawisze, mocno przypominające o korzeniach nurtu. „The night is ours” rozpoczyna się męskim chórkiem a w części następnej słyszymy głos niejakiego Sanz odrobinę przypominający Chestera Benningtona z Linking Park – ale tylko odrobinkę. Następnie swoje dźwięki rozpościera przed nami Kanjozoku – utwór z samplami głosu robota jak najbardziej reprezentacyjny dla całej płyty. W „Way of the Ronin” słyszymy wspomnianego już Alena Ljubic który pięknie maluje nam opowieść o walce i śmierci „…fight forever , die alone”…Do tego tematu nawiązuje tez następny utwór „Bushido” ale tylko w wymowie gdyż jest tworem instrumentalnym, niezawierającym tekstu natomiast kuszącym orientalnym motywem. W kolejnym utworze „Shinigami eyes” słyszymy potężny harsh wokalisty Prexss. Doskonale koresponduje on z padami i energetycznym riffem gitarowym. Wangan Devil to kolejny reprezentacyjny utwór instrumentalny z efektownym podniesieniem tonacji. W „Wild child” głosu swojego użyczył tajemniczy Ldmv – bardzo ciekawe są tu jego z harmonizowane wokale opatrzone robotycznym efektem. „Sinners” z sugestywnym kobiecym jękiem wprowadza nas w nieskromną atmosferę, odrobinę techniacką, jednak ozdobiona mięsistym gitarowym riffem. W przedostatnim utworze „Specter” słyszymy dźwięk odpalanego silnika oraz syren policyjnych ( wykonanych na gitarze) wprowadzające nas w klimat pościgu rodem z Miami Vice (nie wiem czemu mi się to tak skojarzyło więc wybaczcie). Pełniący role outro „Gokudo” to impresja z motywem orientalnym i przesterowanym samplem głosu. Mamy tu tez krwista i mięsną gitarkę.

Pierwsza rzeczą która narzuca się słuchaczowi który już wcześniej spotkał się z twórczością Jeremiaha Kane na wcześniejszych albumach The New Dawn i All For Nothing jest to ,ze tym razem znajdujemy tu więcej ścieżek wokalnych. Cieższe są również partie przesterowanej gitary które przywodzą na myśl muzykę metalowa lat 80 i 90 co daje nam oryginalna mieszankę muzyki elektronicznej i gitarowego rocka z wplywami Drum N’ Bass, Dubstep i Trance. Dodać należy także ze Jeremiah niejednokrotnie nawiązuje do popkultury lat 80 i retro gier wideo. Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę otrzymamy diabelnie dobra , szybką i energetyczną muzykę która z powodzeniem nadawałaby się do ilustracji eskapad na Playstation lub Cyberpunkowych sesji RPG. Łezka sentymentu może zakręcić się w oku niejednemu, kto w latach 80 lub wczesnych latach 90 posiadał ustrojstwo typu Comodore 64 i nie wahał się go użyć 🙂

7,5/10

Music Wolves - Odstęp
Łysa Góra - Oj Dolo

Łysa Góra – Oj Dolo

Recenzja – Łysa Góra – Oj Dolo Łysa Góra to formacja sprawnie poruszająca się w muzycznym świecie, sięgająca po utwory ludowe i interpretująca je w…

Więcej ==>
Kvlt Valkenrag

Recenzje – Chasing the Gods

Valkenrag – Chasing the Gods Słuchanie drugiego albumu wikingów z Valkenrag jest jak seks z żoną. Jest dobrze, nawet jeśli nieco przewidywalnie. Dla powiewu świeżości…

Więcej ==>