Magiczna więź.

Czasem zastanawiam się, co jest jednym z głównych czynników, za który cenię wiele zespołów w naszym kraju. Najczęściej jest to determinacja w robieniu swojej roboty i konsekwencja w dążeniu do celu. Owszem, bywają różne sytuacje, że zespół solidarnie podejmuje taką decyzję z pewnych powodów. Jednak moim zdaniem, nie wolno się poddawać i jeśli naprawdę kocha się muzykę, komponowanie i granie dla ludzi, to będzie ona częścią życia na dobre i na złe. Wnioskuję, że takie podejście ma Piotr Brzychcy, lider i gitarzysta rockowej grupy Kruk, która powraca po siedmiu latach z nowym albumem „Be There”, na którym rolę wokalisty pełni ważna persona polskiej muzyki, Wojtek Cugowski.

Zespół Kruk istnieje już dwadzieścia lat i od początku inspirował się klasykami rocka jak Deep Purple, Led Zeppelin czy Whitesnake. Nigdy, niestety, nie przebił się do tak zwanego głównego nurtu, chociaż ma swoich oddanych fanów (do których mam zaszczyt się zaliczać) i cały czas uparcie dąży naprzód. Po współpracy z kilkoma wokalistami zespół spotkał Wojtka Cugowskiego, który muzykę rockową ma we krwi. Bardzo owocnym efektem tej kolaboracji jest najnowsza płyta „Be There” na którą składa się osiem znakomitych rockowych numerów. Otwierający „Rat Race” z heavymetalowym riffem, organami Hammonda i galopującą sekcją rytmiczną porywa od pierwszych sekund, wokal Wojtka Cugowskiego wpasowuje się jak ulał i wszystko brzmi jak dobrze naoliwiona maszyneria. Następnie wdziera się „Hungry For Revenge”, który niesamowicie buja i brzmi niezwykle przebojowo. Nieoficjalnym „sercem” płyty jest trzecia kompozycja zatytułowana „Prayer Of The Unbeliever (Mother Mary)”. Pompatyczny, ponad 10-minutowy utwór, w którym napięcie narasta stopniowo, aby przejść w rockowy hymn, jakiego nie powstydziliby się tytani tej muzyki. Mamy tu też mroczny i ciężki „Dark Broken Souls”, w którym wydaje się, że Black Sabbath z Dio spotykają Uriah Heep. Całość zamyka tytułowa kompozycja „Be There (If You Want To)”, w której prym wiodą: pięknie zaaranżowana gitara akustyczna, przejmujący wokal i „floydowska” solówka. Jeśli tak ma brzmieć nowoczesny rock, to jestem jak najbardziej na tak. Do pięknej muzyki świetnym dopełnieniem jest malowana okładka, która budzi we mnie luźne skojarzenia z opowieścią „Mały Książę”, co jest dodatkowym atutem.

Jestem przekonany, że ta płyta przekona zarówno fanów lat siedemdziesiątych, jak i zwolenników nowoczesnych, gitarowych brzmień.

Najnowsza płyta zespołu Kruk i Wojtka Cugowskiego to perła wśród albumów w tym roku, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że na przestrzeni ostatnich kilku lat. Magiczna więź wyczuwalna w tych utworach między instrumentalistami a wokalistą jest niesamowita i niemożliwe jest jej nie wyczuć. Mam nadzieję, że to dopiero początek pięknej współpracy i jeszcze niejedną taką perełkę muzyczną od Kruka otrzymamy. A sam materiał na pewno rewelacyjnie sprawdzi się na scenie. Zdecydowanie jeden z najlepszych albumów tego roku. Naprawdę warto!

9/10 Michał Drab

Music Wolves - Odstęp