Spojrzenie przez pionową źrenicę

Gdyby muzycy zmienili się w zwierzęta, które najlepiej oddają styl ich muzyki, to kto mieszkałby w stworzonym w ten sposób ogrodzie zoologicznym? Pytanie to przyszło mi do głowy kiedy słuchałem nowej płyty szwedzkiego Mondocane. Chociaż nazwa zespołu to w wolnym tłumaczeniu „pieski świat”, to płytę otwiera utwór „Rats of Nimh”. Niezależnie od tego, czy wybierzemy psy czy szczury, to z pewnością nie będą to rajskie ptaki. Zespół już swoją poprzednią płytą udowodnił, że ich muzyka to hipnotyzująca esencja dojrzałej melancholii i szorstkiej filozofii. Na drugim albumie prowadzą dalej tę narrację.

Szwedzi nie dali nam długo czekać na swoją i kolejną produkcję. Wydany niedawno drugi już długogrający album „Gloria” został wypluty na świat w trochę ponad pół roku po recenzowanej tutaj wcześniej „Dvala” z sierpnia ubiegłego roku. Osiem tym razem kompozycji na nowej płycie to nadal utwory szorstkie, oparte na zawodzących gitarach i monotonnych riffach przy wręcz hipnotyzującym rytmie perkusji. Na szczególną uwagę zasługuje utwór Demons, będący trzecim na płycie. W niezwykle przewrotny sposób muzykom udało się stworzyć cover Personal Jesus autorstwa Depeche Mode. Tempo tej kompozycji jest trochę szybsze na tle całej płyty, ale najciekawsze jest zupełnie nowe przesłanie, jakie zyskuje utwór dzięki zmianom w tekście. Skoro o najlepszych mowa, to nie sposób nie zauważyć Via Dolorosa. Jako wielki fan włączania do black metalu elementów chóralnych i rytualnych z zachwytem usłyszałem tutaj takie właśnie dźwięki. Z nadzieją czekałem na podobne w dalszych utworach, chociaż w tym względzie się zawiodłem. Tylko w Via Dolorosa zespół pokusił się o taką ekstrawagancję. Niewątpliwie jest to jednak kompozycja piękna i monumentalna, która przywodzi mi na myśl wczesną twórczość Gorgoroth(chociaż to bardzo daleko posunięta analogia). Ostatnią pozycją na płycię, na którą zwróciłem uwagę jest Mytus, a to ze względu na zabawę syntezatorem, która nie dodała utworowi epickości, a raczej sprawiła, że jest on chłodnym wcieleniem obojętności. Gloria jest płytą bardzo dobrą nie tylko ze względu na zawartą na niej muzykę, ale również z uwagi na ikonografię i dbałość o szczegóły samego wydania. Dobrej jakości poligrafia pozwala docenić kunszt twórcy okładki, chociaż, żeby w pełni zrozumieć intencję zespołu, doradzam obrócić ją górą w dół.

Ogółem twórczość Mondocane najbliższa jest późnym dokonaniom Darkthrone i Mayhem. Ich utwory są jak ogień, który stracił cały swój żar, co w niczym nie ujmuje mu siły przyciągania. Czarny płomień muzyki Mondocane jest silny i porywający, ale nie spłoniemy w nim, tak jak w twórczości kapel, takich jak Ultra Silvam czy Darvaza. Szwedzi grają metal zimny i nie sposób odmówić im w tym artyzmu. Gloria jest płytą nawet lepszą niż jej poprzedniczka, a Via Dolorosa to prawdziwe arcydzieło. W tym naszym ogrodzie zoologicznym Mondocane są jak jaszczury, w których źrenicach płonie czarny ogień, prowadzący nas w pustkę ich serc.

10/10

Łukasz F.

Music Wolves - Odstęp

Infernal Legion Beast Reborn recenzja

Dlaczego przypełzłeś demonie Zło ma wiele imion i przybiera wiele kształtów. Zło od zawsze fascynuje i przeraża tych, którzy próbują zgłębić jego naturę i dotrzeć…

Więcej ==>

Behemoth „A Forest” – recenzja

Mroki lasu Behemoth znam i darzę jako taką estymą i sentymentem. Czas bowiem wydania „Thelema. 6” zbiegł się z momentem skierowania mojego zainteresowania w stronę…

Więcej ==>