Czołem Ekipo! Dzisiaj wraz z Czytelnikami "Music Wolves", chciałbym zadać Wam kilka pytań na temat Waszej dotychczasowej działalności. Jako, że pod tym szyldem, intensywnie ją śledzimy i bardzo sobie ją cenimy, postanowiliśmy wykorzystać tę szansę i w związku z tym, uzyskać od Was kilka informacji. Stąd też, dziękuję z miejsca za takową możliwość, na którą składa się znalezienie przez Was wolnego czasu, aby z nami podzielić się nimi / informacjami/... Dlatego, podziwiamy Wasze chęci zmierzające w tym kierunku na Wasze ręce i ofiarowujemy tysiąc krotne DZIĘKI !!!

1. Wasza kapela powstała w 2013 r., zatem można już mówić o niemałym dorobku artystycznym, a jednocześnie o doświadczeniach, które nabyliście przez te ostatnie 8 lat. Macie na koncie albumy studyjne, single, demo, liczne występy na krajowych i zagranicznych scenach. Stworzyliście spójny wizerunek, będący wypadkową muzyki metalowej i folkowej, który odbił się szerokim echem w undergroundowym świecie. Chciałbym zapytać o początki. Co Was tchnęło, żeby właśnie powstał Merkfolk i w takiej oto oprawie?


Inicjatywa pochodziła od Batona. W 2012 rodzeństwo (Baton i Irmina) zaczęli kompletować skład, co nie było aż tak proste. Jako sześcioosobowa ekipa zaczęliśmy działać dopiero w czerwcu 2013 roku. W tamtym czasie przyjeżdżały do Polski folk metalowe z zagranicy, które prezentowały swoje rodzime tradycje. Zespół powstał po to, aby pokazać, że my również mamy swoje tradycje, zwyczaje i historię sięgającą dalej niż chrzest Mieszka. Dlatego w naszej twórczości nawiązujemy do czasów słowiańskich. Jeżeli chodzi o skład, to początkowy zamysł był nieco inny (skrzypce, flet i dwa wokale – czysty i growl), nie myśleliśmy nawet o damskim growlu czy akordeonie – wyszło to przypadkowo. Podsumowując, dobrze, że tak się stało.

2. OK. Moja ciekawość, dotycząca narodzin Merkfolk, na tę chwilę wydaję się być zaspokojona, jednakże zanim przejdziemy do kolejnej serii pytań, proszę przedstawcie się naszym Drogim Czytelnikom i w kilku słowach ujmijcie funkcje, które pełnicie w Waszym nietuzinkowym składzie.


Nasz obecny skład folk metalowy to:
Agata Tutkaj – wokal
Katarzyna Nowosadzka – skrzypce, wokal
Kacper Pawłowicz – akordeon
Irmina Frąckiewicz – gitara
Rafał „Baton” Frąckiewicz – perkusja
Sytuacja zmusiła nas do zmiany basisty i obecnie zaczęliśmy współpracę z Remigiuszem Góreckim. Z kolei w składzie akustycznym jest z nami dodatkowo Paulina Witek (wokal).

3. Serdeczne dzięki za tak urokliwą prezentację i trochę podpytam Was o Wasze ostatnie wydawnictwo „Echo”. Album został wydany w bardzo trudnym okresie, dla wszystkich w związku z pandemią. Jak przebiegały prace nad nim i na jakie trudności napotykaliście podczas powstawania niego?

Prace nad tym albumem zaczęły się jeszcze przed pandemią. Dlatego początkowo wszystko przebiegało bez większych problemów, zgodnie z planem. Ten zaczął się sypać w momencie, kiedy wprowadzono lockdown, a my mieliśmy ustalony termin nagrywania na kwiecień i maj. I tu pojawiły się trudności ze spotkaniem się w siedmioosobowym składzie, gdy ograniczenia nie pozwalały na tak duże zgromadzenia. Ćwiczyliśmy na odległość do nagranych pilotów oraz spotykaliśmy się na próbach w mniejszym składzie. Poza tym nagrywaliśmy w studio w Warszawie, dokładnie w trakcie świąt wielkanocnych, kiedy został wystosowany zakaz wyjeżdżania gdziekolwiek. Nagrania przebiegały w reżimie sanitarnym – w studio pracowaliśmy pojedynczo, a nie jak zwykle w cały składzie. Na szczęście wszystkie problemy udało się rozwiązać i pokonać. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do jesieni, gdzie mieliśmy już zaplanowaną trasę koncertową, ale przez wprowadzenie obostrzeń udało nam się tylko zagrać koncert premierowy oraz dwa inne, reszta musiała zostać przełożona.

4. Przed wywiadem z Wami, zrobiłem mały rekonesans w związku Waszym dorobkiem twórczym. Wywnioskowałem po nim, że mocno bazujecie na kulturze/ folku słowiańskim, który nie tylko mocno akcentowany jest poprzez teksty piosenek i ich tytuły („Wiła”, „Topielica”, „Śwagry”, „Postrzyżyny”), jednak Wasza nazwa wywodzi się z języka norweskiego. Dlaczego akurat nie poszliście bardziej w stronę folku nordyckiego, lecz zagłębiliście się w okowach słowiańszczyzny, skoro, o ile w pierwszym przypadku, zdawałoby się, jest więcej materiałów historycznych dających większe pole do popisu, to jednak wybraliście tę drugą tematykę… Czy podjęcie decyzji, w którym kierunku chcecie zmierzać było trudne, czy raczej spontaniczne, bo nie uwierzę, że nie staliście przed takim dylematem…

Nazwa zespołu, w luźnym tłumaczeniu (z norweskiego), oznacza „niosący folk”. Gdy zaczynaliśmy kompletować skład i jednocześnie szukaliśmy nazwy dla naszego zespołu, to trafiła do nas wiolonczelistka z korzeniami norweskimi. Nazwa „Merkfolk” była jedną z kilku propozycji, ale luźne tłumaczenie „niosący folk” bardzo nam się spodobało, bo oddawało w pełni nasz zamysł muzyczny. Niestety współpraca z wiolonczelistką się nie powiodła z przyczyn od nas niezależnych. Gdyby została w składzie to kto wie, jak dalej rozwinęłaby się nasza twórczość. Nie mniej jednak, nigdy nie myśleliśmy o tym, żeby grać inny rodzaj folk metalu niż słowiański, ponieważ mamy swoją kulturę i tradycję, która zasługuje na to, aby o niej mówić i ją promować. Podjęcie decyzji, w jakim kierunku chcemy zmierzać nie było ani spontaniczne, ani trudne, a było zamierzone od samego początku, o czym już wspominaliśmy.

5. Dobrze. Wróćmy do Waszego,wystrzałowego długograja pod tytułem „Kolovrat”. Nazwa tej płyty kojarzy się przede wszystkim ze starosłowiańskim symbolem znanym jako świaszczyca, swarzyca czy też swarożyca. Dla niektórych może ten symbol rodzić pejoratywne konotacje. Czy w związku z tym albumem, a właściwie z jego nazewnictwem, nie spotkały Was żadne przykrości?

Nie, a jeśli byłaby sytuacja, że ktoś miałby negatywne skojarzenia, to odesłalibyśmy taką osobę do zagłębienia wiedzy na temat symboli słowiańskich.

6. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie? Na tej płycie /”Kolovrat”/, można usłyszeć „Dziady”, najsłynniejszego polskiego wieszcza, Adama Mickiewicza w Waszej , niezwykle urzekającej, folk-metalowej interpretacji. Podobnie jak on, co z resztą nie jest niczym nowym, prastare obrzędy z naszego przedchrześcijańskiego, kręgu kulturowego stanowią silny bodziec dla Waszej twórczości. Czy można usłyszeć lub czy będzie można usłyszeć podobne utwory w Waszym repertuarze?

Nasze nawiązanie do „Dziadów”Mickiewicza polega na użyciu cytatu z tego dzieła, ale nie jest to interpretacja samego utworu. W tekście i teledysku chcieliśmy nawiązać do święta słowiańskiego, co robił również Mickiewicz w swoim dramacie. „Dziady cz. II” potraktowaliśmy jako materiał źródłowy. U niego jest to przeplecione z wiarą chrześcijańską, natomiast u nas nawiązujemy wyłącznie do wierzeń słowiańskich. Jeśli chodzi o podobne motywy, to cała płyta „Kolovrat” odnosi się do cyklu rocznego świąt Słowian, również na naszej pierwszej płycie pojawiają się podobna tematyka, np. w utworze „Postrzyżyny”.


7. Wystąpiliście na wielu prestiżowych festiwalach, wzięliście udział w dużych trasach koncertowych w Polsce i za granicą. Chcę zapytać, bo to dość powszechnie znany fakt, że byliście m.in. uczestnikami Ragnard Rock Festiwal we Francji i Hellhammer w Czechach? Jak odebrała Wasze występy tamtejsza publiczność i jakie są Wasze ogólne wrażenia , jeśli chodzi o całokształt?

Publiczność w każdy kraju jest inna, inaczej reaguje pod sceną, inaczej się bawi. Wszystkie te koncerty naprawdę miło wspominamy, szczególnie pierwsze wyjazdy za granicę, gdzie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, czy nasza twórczość przypadnie ludziom do gustu. Na wspomnianym festiwalu Ragnard Rock we Francji do ostatniego momentu grania, nie wiedzieliśmy czy ludziom podoba się nasza muzyka, czy nie, bo nie reagowali tak żywiołowo jak polska publiczność. Okazało się, że byli zachwyceni koncertem, a ich pogo pod sceną w porównaniu do tego, co dzieje się w Polsce, jest bardzo oszczędne. Mamy wielu fanów z całego świata (wg statystki najwięcej z Anglii i Meksyku), do których jest ciężko jest dotrzeć, żeby zagrać tam koncert. Każdy występ to oddzielna historia, niezwykłe przeżycia, różne reakcje, ale spotkanie z ludźmi jest zawsze niesamowitym wydarzeniem, bo przecież dajemy część siebie innym.

8. W tym roku, trochę namieszaliście na polskiej scenie muzycznej, rozwalając Waszą energią ściany klubów w dużych polskich miastach, m.in. w Łodzi, chyba dwukrotnie, w Warszawie, Płocku, Olsztynie, Poznaniu oraz podczas 22. Pikniku Klubu Motocyklowego Panther MC. W związku z powyższym, chcę Was zapytać, gdzie w najbliższym czasie można będzie posłuchać Was na żywo?


Obecnie pracujemy nad koncertami na wiosnę. Szczegóły pojawią się już niedługo na naszej stronie na FB. Zachęcamy do śledzenia na bieżąco naszego fanpage’a, ponieważ to pozwoli nie przegapić Wam informacji dotyczących koncertów.

9. Gdzie można nabyć Wasze albumy i merch…

Przede wszystkim na koncertach (dotyczy to całego merchu), a także na stronie https://www.wyczarovane.com/merch-merkfolk-c-34.html, gdzie dostępne są nasze płyty i najnowsze koszulki.

10. Prosimy o kilka słów na koniec tego wywiadu, dla naszych Drogich Czytelników…

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie. Zachęcamy do słuchania naszej muzyki, zarówno tej dostępnej w sieci jak i na koncertach, śledzenia i czynnego uczestnictwa na naszym fp, to pozwoli Wam być na bieżąco z tym co się u nas dzieje. I do zobaczenia pod sceną, tam gdzie wyglądacie najpiękniej.

Wywiad z zespołem przeprowadził Łukasz Polak.

Music Wolves - Odstęp

Chanid ( Współpraca i EP)

Pomysł na nazwę zespołu pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego rybę wężogłową, jako alegoria Lucyfera, który przeszedł przez najgłębszą otchłań. Całkiem niedawno ukazało się najnowsze wydawnictwo…

Więcej ==>