Ludzie Lasu

Olēka raczy nas Epką „Driftwood”. Klasyczny format 4 utworów i niecodzienne połączenie chirurgicznej precyzji instrumentalistów wraz z smakiem i satysfakcjonującą kompozycją.

Epka nosi tytuł który możemy tłumaczyć jako „dryfujące drzewo” i rzeczywiście dryfujemy między czterema świetnymi przyczółkami oddając się błogiej, niczym nie skrępowanej radości z odsłuchu wydawnictwa na tyle spójnego, na tyle przemyślanego, na tyle zaaranżowanego, że nie męczy po kilkukrotnych odsłuchach w ciągu dnia i znakomicie wypełnia tło codziennych obowiązków. Na perkusji jest „walec” (nie mylić z Walczykiem !!) który wgniata, trzyma puls utworów i nie pozwala się nudzić, melodyjne i ciężkie gitary idealnie wpisujące się w kanon muzyki z gatunku „core”

Obok tekstów i ich ukrytych w tekstach znaczeń również nie możemy przejść obojętnie. Ostatnie lata obfitują w wydarzenia będące inspiracją do pisania muzyki. Odnajdziemy nawiązanie do lat największego pandemicznego szaleństwa w tytule „Two years” ? Pewnie tak. Czy powinno nas to przejmować? Wedle gustu. Niezależnie co uważamy o tym „co autor miał na myśli” pisząc liryki, tak bezsprzecznie musimy chylić czapki przed robotą instrumentalistów i znakomitemu ekstremalnemu i nieprzesadzonemu wokalowi który „siedzi” w kompozycjach.
Ta Epka pozostaje szczera wobec siebie i odbiorcy. Czuć autentyczność na kilometr, wiarę w to co się zrobiło i zaangażowanie wykonawców. To coś co wyróżnia dobro wobec „Sfabrykowanych prawd” (odniesienie do jednego z utworów? Posłuchajcie )

A skoro mowa o kompozycjach to i pochwalmy produkcję. Miks wyważony, oddano oddech gitarom i tąpniecie zestawowi perkusyjnemu z miejscem na potężny wokal który nie tylko słychać, ale i czuć jak go niesie. Całość brzmi spójnie, widać, że ktoś to przemyślał i potraktować jako całość do jednolitego odsłuchu nie będącym zdaniem wyrwanym z kontekstu, nawet jak słuchamy na wyrywki lub bezwiednie wstawimy do playlisty.

Zwróćmy jednak uwagę długość utworów. Całość odsłuchu zamyka się w 16 minutach a rozłożono je na kolejno 5, 3, 4 i 4 minut. Dłuższy wstęp, krótsze rozwinięcie i stonowane zakończenie. 15-20 minut to dobry wypełniacz tła dla teatru działań dnia codziennego jak i dobre na ćwiczenia na siłowni, jednak proporcje nie każdemu mogą pasować, jeżeli traktujemy EP jako całość.

Ostatecznie jestem zadowolony z odsłuchu, jestem przekonany, że poleciłbym te leśne ludki dalej.

8/10
Daniel Krasoń

Music Wolves - Odstęp

Nic Śmiesznego -„Nihil ridiculum” recenzja

DIY/punk hardcore/hardcore punk/punk hardcore/ Dębica Słysząc nazwę zespołu „Nic Śmiesznego”, pojawia się u mnie pierwsze skojarzenie z identycznie brzmiącym tytułem polskiej tragikomedii w reżyserii Marka…

Więcej ==>