Magiczna tabliczka czarnej magii

Ouija to deska, albo plansza z nadrukowanymi literami i znakami, wykorzystywana podczas seansów spirytystycznych do uzyskiwania odpowiedzi od ducha. Jest to również nazwa kilku zespołów metalowych, z których co najmniej dwa pochodzą z Hiszpanii. Heavymetalowa Ouija z Barcelony, jeśli wierzyć metal archives, jest już jednak od lat nieaktywna, natomiast blackmetalowa z Aragonu w ubiegłym roku wydałą nową, trzecią już płytę długogrającą pod nazwą Fathomless mysteros. Na płytę tę zespoł kazał nam długo czekać, bo aż od roku 2013, kiedy kapela wydała swój poprzedni album długogrający.

Chociaż jest to już trzecia płyta Hiszpanów, to jednak zespół nie przebił się wcześniej na moją playlistę. Trochę szkoda, bo chociaż generyczne brzmienie jakim kapela raczy nas na swoich dwóch pierwszych wydawnictwach nie otwiera przed nami ani nowych muzycznych horyzontów, ani portali do światów barw i dźwięków, to jednak jest to kawał mocnego grania. Zarówno na Riding into the Funeral Paths, jak i Ave Voluptatis Carnis, zespół czerpie pełnymi garściami ze Skandynawii, dodając do tego przyjemne dla ucha melodie i riffy. Wokal na drugim długograju jest tak ochrypły, że aż ocieka flegmą z czarnych płuc Midgarda. Czegoś podobnego spodziewałem się również po Fathomless hysteros. Szybko jednak można zorientować się, że klasyfikacja Ouija jako czysty black metal nie jest już aktualna. Zespół gra melodyjny black, jeśli nie melodeath. Growl przez całość trwania płyty jest ochrypły, ale brak w nim pasji i agresji. Kompozycje są dość proste i oparte o standardowe tempo 4/4. Nie sposób dostrzec już tutaj inspiracji klasykami blacku, a raczej nową jego odsłoną w postaci późnego Dimmu Borgir, lub Cradle of Filth. Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Podobnie ocena wolty jaką dokonała Ouija zależna jest od tego, jaką muzykę odbiorca ceni. Fathomless Hysteros uderza w nas masywną falą dźwięku już od otwarcia pierwszego utworu. Jak fale uderzające o latarnię morską, tak kolejne utwory uderzają w nasze bębenki słuchowe wdzierając się do mózgu. Do najciekawszych utworów należą w mojej ocenie I see you without eyes oraz Adversary. Początkowo uważałem, że monotonia płyty jest jej mankamentem, ale przy drugim przesłuchaniu doceniłem kojący rytm fal poszczególnych kompozycji. Wspomniane dwa utwory wyłamują się ze wspomnianej monotonii. I see you without eyes wprowadza trochę smutku i nostalgii w przesłanie, które zespół zawarł na płycie. Kawałek jest melodyjny i interesujący na tyle, że każe do siebie wrócić po pierwszym przesłuchaniu. Adversary z kolei to mój faworyt. Zespół nie bał się ani pierwszego standardowego gitarowego solo, ani drugiego ale już na przesterach. Możemy też usłyszeć inne rozwiązania wokalne niż ochrypły growl cechujący wszystkie pozostałe utwory, ale nie chodzi tu o czysty wokal – tego zespół się ustrzegł. Słyszymy zwolnienia i przyspieszenia tempa – ten utwór według mnie jest najciekawszy na całej płycie.

Fathomless Hysteros brzmi trochę jak post black metal, ale w mniej ambitnym wydaniu. Wolałbym wręcz nazwać muzykę na tej płycie black metalem po latach. Pierwszy długograj zespółu ujrzał światło dzienne w roku 1997, a drugi 2013. Kiedy zespół nagrywał swój debiut, black metal był zatem nadal w swojej pierwszej fazie. Wspomniany Dimmu Borgir był na fali muzycznej zmiany, która dopiero miała nadać kształt zespołowi. Ouija jest dla mnie takim zespołem grającym black metal po latach – kiedy pierwszy bunt już wygasł, ale wydawnictwo to samo w sobie pozostawia dobre wspomnienia.

Łukasz F

9/10

 

Music Wolves - Odstęp
Inverterd Mind – Broken Mirror

Inverterd Mind – Broken Mirror

Mocne uderzenie w sam raz na zarazę… Poszukując nowych nut, które wypełnią czas pełen ograniczeń związanych z pandemią wirusa wpadła mi w łapki i wjechała…

Więcej ==>