Klimat znad Mississipi

Grup grających w „amerykańskim stylu” mamy w Polsce całkiem sporo. Energetyczny rock’n roll, hard n’ heavy czy po prostu klasyczny southern zadomowiły się nad Wisłą może nie tak dobrze jak nad Mississipi, ale (parafrazując klasyka), niechaj Amerykanie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i southern solidnie grają. Przed Wami jedni z rodzimych twórców ciężkich dźwięków, czyli grupa Over The Under z najnowszym, „Czerwonym” albumem.

Bydgoskie trio zasłynęło w świecie kilka lat temu kiedy podjęło się zagrać sto koncertów w sto dni bez przerwy. To wyzwanie udało im się choć nie bez problemów. Koniec końców całe przedsięwzięcie miało szczęśliwe zakończenie i nazwa zespołu odbiła się szerokim echem w mediach branżowych. Zatem co otrzymujemy od chłopaków na ich najnowszym albumie? Osiem utworów trwających łącznie czterdzieści siedem minut. Otwierający utwór „Red” to żonglerka riffami, mocno osadzona w tradycyjnym, amerykańskim brzmieniu (chociaż momentami niektóre zagrywki kojarzą się z dokonaniami System of A Down). Następnie wdziera się „Surfing with the evil”, który jest prezentuje odcień bardzo drapieżnego rock’ n rolla. Maniera wokalisty i gitarzysty w jednej osobie, Karola Korniluka to charakterystyczna szkoła spod znaku takich nazwisk jak chociażby Phil Anselmo. Dzięki selektywności i nośności brzmienia cała płyta wypada naprawdę sympatycznie. Na uwagę zasługuje również utwór „Awake” gdzie wolny, spokojny motyw świetnie kontrastuje z mocnym riffem. Całość płyty zamykają dwie kompozycje „Down” oraz „Rain” trwające razem prawie osiemnaście minut. Rozumiem, że panowie chcieli się przy tym wyszaleć i skontrastować ze sobą różnego rodzaju rozwiązania muzyczne. W „Rain” ten jazzowy klimat całości bardzo mi się podoba. Ciekawe zakończenie albumu.

Stylistycznie i wyrazowo „Red Album” to solidny produkt. Zarówno muzyka jak i okładka na której widzimy tylko czerwień to dobrze korespondujące ze sobą czynniki. Zespół trzyma się znanych od lat schematów gatunkowych grając je bardzo po swojemu i wprowadzając kilka szczypt innowacji. Dobra płyta, godna polecenia nie tylko fanom amerykańskiego rocka/metalu ale wszystkim poszukiwaczom ciekawych dźwięków.

7/10 Michał D.

Music Wolves - Odstęp

Pistilos Opium – „Hibrido”

Diabły z Chille Zaskakuje mnie mój naczelny. Zaskakuje mnie dostępnym i wiadomym tylko jemu arsenałem materiałów do zrecenzowania. Tydzień temu był słaby, polski heavy metalowy…

Więcej ==>