Techniczny majstersztyk i zaskakująca mieszanka muzycznych stylów

Piotr Trybusz to zaiste niezwykły człowiek. Z wykształcenia prawnik z zamiłowania muzyk. Zafascynowany możliwościami dźwięku i doznaniami, jakie daje obcowanie z muzyką. Od nastoletnich lat poszukiwał swojej muzycznej tożsamości, czego efektem finalnym jest świeżutki, dopiero co wydany album „A Typical Story of an Average Hero”.

 

Trzeba przyznać, że Piotr idzie na całość i nie brakuje mu fantazji. Mając zaledwie kilkuset followersów na FB i nie będąc obecnym na YT postanowił wydać swoją płytę na winylu. Album można kupić na https://chodzasluchy.com i radzę się pospieszyć, ponieważ ilość egzemplarzy jest limitowana, a po kilku odsłuchach zapewniam, że warto wydać te parę groszy. Poza tym płyta jest oczywiście dostępna na największych platformach streamingowych.

No dobra, ale przydałoby się wreszcie napisać coś o muzyce. A ta jest… zaskakująca. Jak mówi sam autor, do grona jego inspiracji zaliczają się tacy artyści, jak Roxette, Phil Collins, Steve Vai, Devin Townsend, ale też z zupełnie innej bajki – Benn Jordan, Jon Hopkins czy Nihls Frahm. Tą niezwykłą i zaskakującą mieszankę artysta podaje w doskonałej formie. Technicznie jest to absolutny majstersztyk, każdy instrument, każda ścieżka, każdy dźwięk są na swoim miejscu, dopieszczone i wypolerowane na wysoki połysk. Stylistycznie obraca się w klimatach lat 90, mieszając ze sobą rocka a’la Van Halen, grunge, pop i oprawiając wszystko w elektroniczne przestrzenie. Miejscami jest dość eklektycznie, szczególnie pod koniec płyty, gdzie klubowemu beatowi i momentami tanecznej elektronice, towarzyszą gitary uciekające w stronę rocka, a czasami zawodzące bluesową nutą. Ten eklektyzm w kończącym płytę „Bomba Git” nieco mi przeszkadza, jakby pisząc ten kawałek Piotr rzeczywiście był na solidnej bombie :D.

 

Większość utworów na płycie jest instrumentalna, jednak w dwóch wystąpił gościnnie wokalista grupy Cannonball, Zbyszek Zbinx Tucholka. Dodaje on charakteru świetnemu „The Door”, pełnemu gitarowej energii w stylu Satrianiego, z zadziornym refrenem i ciekawą solówką. Drugi utwór ze Zbinxem to „Yesterday’s Fool” z lekko bluesowym charakterem. Urzekł mnie „Floor Is Lava”, jako że jestem ogromnym fanem dobrych gitarowych utworów instrumentalnych i trzeba przyznać, że ten trzyma poziom światowej czołówki w tej dziedzinie, sprytnie przemycając syntezatory rodem z lat 90. Kolejna na liście faworytów jest niezwykle subtelna „Kołysanka”, serwująca gitarowe pejzaże zawieszone w rozległych, elektronicznych przestrzeniach. Bardzo do mnie przemawia także utwór „Rem”, swoją nieco rzewną gitarą położoną na przyprawiającym o ciarki dźwiękowym tle syntezatorów.

To, za co cenię najbardziej ten album, to odwaga i bezkompromisowość Piotra w jego tworzeniu. Artysta przez duże A, realizujący swoją własną wizję muzyki, nie oglądający się na konwenanse, a przy tym robiący to wszystko z iście piekielną precyzją i ogromnym oddaniem. W efekcie tego mamy do czynienia z doskonale zrealizowanym, nietuzinkowym materiałem, który wciąga słuchacza w niezwykłą muzyczną opowieść, toczącą się poprzez przeróżne style i klimaty. Polecam!

8/10

 

Tomek S.

Music Wolves - Odstęp

Lunacy – Disconnection-recenzja

Niczym dziesięciometrowe fale zimnego morza Z okładeczki pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to pewna płyta In Flames lecz obrazek jest ciut „mroczniejszy” lecz czy…

Więcej ==>

Asgaard – What If…? – recenzja

Co jeśli…? Często dobrze jest o sobie przypomnieć. Szczególnie jeśli jest się zespołem z naprawdę sporym stażem i bogatą dyskografią, który pomimo pewnej pozycji potrafi…

Więcej ==>