New World Ascension(EP)

Sacrimonia to warszawska formacja, lubująca się w Melodic Blackmetalu. Ambitna, pracowita, rozwijająca się kapela, która jakiś czas temu poczyniła epkę New World Ascension. Zapamiętajcie ten tytuł, bo odpalając go, narażacie się na uzależnienie… Przed nami pięć kawałków, raptem 23 minuty, które mogą zmienić Twoje spojrzenie na metal…

Intro, choć nieco przydługie, przywodzi na myśl Cradle of Filth. Trzymające w napięciu, mroczne, tajemnicze, oddziałujące na wyobraźnię, powodujące samoistne rozszerzenie źrenic, przyśpieszenie oddechu i tętna, w oczekiwaniu na rozpad Wszechświata, a ten jest spektakularny! Wokal na poziomie, naprawdę niezły, agresywny wyziew, a ostre, konkretne riffy tną jak sztylet, rozbryzgując wokół gorącą, lepką krew… Jest szybko, intensywnie, ale dość melodyjnie dzięki klawiszom łagodnie nadającym całości charakteru. Urzeknie Cię ciemność, która zachęcająco Cię spowije, by następnie sponiewierać wrzaskiem, ogłuszyć solidnymi bębnami i zdecydowanym szarpaniem strun. Jeśli się wkręcisz, poczujesz truciznę w swym ciele i płonący w nim ogień za sprawą Katabasis… Bardzo urozmaicony muzycznie kawałek, niezwykle interesujący, intrygujący, pozwalający wykazać się naszym artystom. Liczne przejścia, choć wymagają jeszcze delikatnego dopracowania, nadają utworowi charakteru, czyniąc go pociągającym, nęcącym niczym zakazany owoc, a to, co wokalistka wyprawia ze swoim głosem, wprawiłoby w osłupienie niejednego foniatrę. Ostatni kawałek, utrzymany w klimacie, jest bardziej stonowany. W końcu to requiem, więc zasadnym jest, by po konkretnym napierdalaniu nastąpił moment zadumy. Faktycznie, zbliżając się do kresu naszej krótkiej, lecz nader intensywnej podróży, zwalniamy, wybija się wyraźna perkusja i klawisze, tętno wraca do normy, oddech zwalnia, źrenice wracają do poprzednich rozmiarów. Wdech…wydech…

Nawet jeśli nie usłyszycie tu jakiś spektakularnych innowacji w tym obszarze muzycznym, to i tak warto zaprzyjaźnić się z Sacrimonią, bo udowodnili, że drzemią w nich pokłady talentu, energii oraz charyzmy, których jedynie przedsmak tutaj otrzymaliśmy, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ja już zrobiłam się głodna…

Wiolka/ Wiedźma

Music Wolves - Odstęp

Behemoth „A Forest” – recenzja

Mroki lasu Behemoth znam i darzę jako taką estymą i sentymentem. Czas bowiem wydania „Thelema. 6” zbiegł się z momentem skierowania mojego zainteresowania w stronę…

Więcej ==>