By przebudził się ten kraj, Swarożyc, sypiąc iskrami wysłał Zmorę, którą na Swadźbie namówisz na wspólne spędzenie Szczodrych Godów. Gdzie Polny Wiatr rozwiewa wspomnienia Krwawego Losu i choć sprawa wydaje się przegrana, bo Juraty Śpiew wśród Modłów do Bogów na Radecznicy zamieni się w zacną ucztę, przegonisz nocne mary, by dotrzeć tam, gdzie, hen, tam, za górą, został Ojców dom...

Już od pierwszych dźwięków czujesz, jak otwierają się wrota Twej słowiańskiej duszy…

Niepokój, melancholia, wzruszenie mieszają się ze sobą, a głos praojców wzywa Cię, byś odnalazł drogę. Drogę, po której w cmentarnej ciszy kroczy ,,Zmora”. Mroczna, ostra, sroga, choć momentami złagodzona fletu brzmieniem. Szeptem owiana, tajemniczością skrzypiec zwodzi, by zaatakować ostrymi pazurami riffów. Tnie, atakuje, chowa się. Dynamiczna, złowroga i tajemnicza zarazem. Warto ją spotkać. Ciekawe doświadczenie… Jeśli uda Ci się z nią zaprzyjaźnić, może da Ci się zaprosić na ,,Swadźbę”, a tam zapewne zacnie bawić się będziecie, jak na Słowian przystało.

Już Velesar o to zadbał. Skocznie, radośnie, swojsko. Frywolność fletu, pędzące struny, wtórujące im wyważone bębny. Skomponowany przemyślanie i ze smakiem. Udana impreza, prawda? A to za sprawą Bóstw naszych. Pomnij, że Swaróg, Pan nasz, ognie roznieca. Iskry aż sypią się spod strun, ogień strzela w górę wzniecany przez pędzące bębny. Idealnie! Wokalny duet Velesara i Piotra daje Ci moc, a perfekcyjna gitarowa solówka Dawida, samego zachwyciłaby Swarożyca. Niesamowita energia, ogień w żyłach zamiast krwi! Skoro już czujecie to podniecenie, ,,Szczodre Gody” czas zacząć! Gospodarze, Iga i Velesar wiedzą, jak gości przyjąć. Radość fletu lekkością niesiona, dreszczyk podniecenia bębnów dudnieniem wywoływany, a i riffów zaspakajających apetyt Ci tutaj nie zabraknie. Nowa nadzieja w serce wlana i to z impetem! Słowianie, choć dumni i waleczni, łatwego nie mieli losu. Krwawy bywał niejednokrotnie, lecz krew przodków w naszych krąży żyłach, a i przewodnika, jak widać, mamy, co to nas do walki zagrzewa! Jakież towarzyszą temu emocje! Usłyszysz je wszystkie. Przyspieszone pod wpływem adrenaliny tętno bębnów uderzeniem, nadzieja fletem brzmiąca, podekscytowanie skrzypiec głosem, a gitarowych strun szarpanie niczym bieg ku wolności. Podnieś miecz! Doceń ów muzyczny majstersztyk. Wszystko na swoim miejscu, wyważone, przemyślane, a i inspiracja pewna się tutaj wyraźnie wkradła, pierwszorzędnie! Grai, Velesar, graj… Ukojenie przyniesie ,,Polny wiatr”. Słowacki byłby zachwycony, wiedząc, że Balladyna, co spod jego wyszła pióra, stała się inspiracją do powstania tak zacnego utworu. Nie ukrywam, że to kawałek bliski memu wiedźmowego sercu. Wzruszający, niepokojący niczym sama Południca. Szczególną uwagę zwróciłam na idealnie wkomponowane brzmienie skrzypiec, nienachalne, a zarazem nastrój kreujące. Dramatyzm sytuacji podkreśla mocne brzmienie strun. Mogłabym słuchać wciąż i wciąż… I słucham. Nie wiedząc kiedy, przenosisz się nad Bałtyk, gdzie usłyszysz ,,Śpiew Juraty”. Zdecydowanie męski kawałek, ot, szanta, zatem i lekkość morskiej poczujesz bryzy i kołyszące fale, choć zdradliwe, bo nagle wzburzyć się mogą… Ech… Te solówki… Chylę czoło! Jeśliś nieczujny i emocjom dasz się ponieść… ,,Przegrana sprawa”. Fenomenalny duet wokalny Malwiny i Velesara, wzruszająca warstwa liryczna, emocje brzmieniem instrumentów malowane- miłość, nadzieja, przyspieszone serca bicie. Jakaż różnorodność emocji, jak zgrabnie skomponowane! W tym utworze dzieje się wiele, jak i w sercach zakochanych. Zasłuchasz się, może jakieś obudzą się wspomnienia? Wznieś zatem ,,Modły” do Swarożyca. Niezwykła modlitwa! Cymes nutami kreowany! Pędzi, przyspiesza, zwalnia. Uwagę przyciąga ze smakiem skomponowany mariaż perkusji i basu, wyraźny, acz wyważony. Riffy tną powietrze, aż serce do gardła podchodzi. Wyraźnie czuć wpływ naszych przyjaciół zza wschodniej granicy, zgadnij, jakich? Poziom tego utworu jest tak wysoki, że z powodzeniem sięga nieboskłonu, a tam kolejna perełka… ,,Radecznica”. W jakże percivalowym stylu! Cóż się dziwić, skoro sama śmietanka folkmetalu zagościła na tej muzycznej uczcie. Wokal Velesara w asyście Mikołaja Rybackiego, którym tło maluje niezwykła wokalna malarka- Kasia Bromirska, jest niezwykle satysfakcjonującą i sycącą ucztą dla ucha. Jakże wymownym jawi się fragment ,,(…) Ci, którzy spadli z piedestału, dziś przyjdą, by odpuścić im”. Oto, zdaje się, moment, w którym jesteśmy świadkami arcyważnego momentu w historii polskiego folkmetalu… Czasem tak bywa… Chwila nieuwagi i na tronie zasiada ktoś inny… Bardzom ciekawa, czy ktoś podniesie poprzeczkę wyżej. Śmiem nawet twierdzić, że mało kto do poziomu wyznaczonego przez tę płytę, doskoczy… Cóż… Kończmy zatem naszą słowiańską przygodę. Obyśmy się mogli razem spotkać na koncercie i poczuć tę moc, nawet jeśli miałoby to być, hen, tam, za górą…

Po tej satysfakcjonującej, muzycznej podróży, jedna myśl jeno do głowy przychodzi… Przemyślane, dojrzałe, wymuskane, dopieszczone utwory, zarówno muzycznie, jak i lirycznie. Klasa sama w sobie, pełen profesjonalizm, dbałość o szczegóły, trafne wybory. Jakem wiedźma, wróżę wielki sukces, choć jeśli Velesarowi uda się przeskoczyć poprzeczkę, jaką sam sobie postawił, chyba do Częstochowy pójdę…

Wiedźma 11/10

Music Wolves - Odstęp

Asgaard – What If…? – recenzja

Co jeśli…? Często dobrze jest o sobie przypomnieć. Szczególnie jeśli jest się zespołem z naprawdę sporym stażem i bogatą dyskografią, który pomimo pewnej pozycji potrafi…

Więcej ==>
Asylum – Independent

Asylum – Independent

Stare… ale ciągle jara! Well, well, więc tym razem do recenzji dostałem krążek zapomnianej przez Bo…, tfu! Szatana i ludzi kapeli Asylum z Zakopanego. Trashmetalowi…

Więcej ==>