Łydka Grubasa – „O – dur C –ból”

Zespół powstał w sierpniu 2002 roku i zapoczątkował nowy gatunek muzyki – rocka kulinarno-publicystycznego. Zawsze zastanawiało mnie skąd wzięła się nazwa kapeli, ale nigdy nie zagłębiałam się w ten temat. Dopiero teraz, czytając biografię zespołu dowiedziałam się, że nazwa wiąże się z pewną zabawną historią. Na sali prób pojawił się nijaki Paryż, który od wejścia zaczął wyzywać Hipisa (gitarzystę) od grubasów, a jego łydkę określił mianem „łydki grubasa”.
Łydka Grubasa na przełomie 2004/2005 roku nagrała swoje debiutanckie demo: „Stopa nie jest uniwersalna”. Jednak swoją pierwszą płytę („Wąż Boa”) wydała dopiero w 2008 roku, następna pojawiła się w 2013 roku („Perpetuum Debile”), a następnie „0-dur C-ból” w 2017 roku.
Ostatnia z płyt przyniosła zespołowi największy rozgłos. Ludzie wtedy naprawdę zaczęli słuchać Łydki Grubasa. Niemalże cała Polska śpiewała utwór „Rapapara” (utwór pochodzi z płyty ,,Perpetuum Debile” ), do którego teledysk został nagrany na 24. Pol’and’rock Festiwal gdzie zostali nagrodzeni Złotym Bączkiem i ponownie pojawili się na tegorocznym festiwalu.
Łydka Grubasa to zespół, który z pewnością ma pomysł na siebie, wie co chce osiągnąć i jaką muzykę chce tworzyć. Przyznam szczerze, że z początku nie byłam przekonana do tej kapeli. Zawsze przywiązywałam uwagę nie tylko do brzmienia muzyki ale również do tekstów, a słuchając gdzieś przypadkowo ich utworów odnosiłam wrażenie, że nie mają one większego sensu.

Dopiero teraz po przesłuchaniu całej płyty „O-dur C-ból” mogę stwierdzić, że zespół często w prześmiewczy sposób porusza w swoim repertuarze poważne tematy. Łydka Grubasa na płycie prezentuje niemalże każdy podgatunek metalu. To właśnie dzięki samej muzyce dobrze słuchało mi się płyty – to ona bowiem nadaje utworom największego charakteru. Oczywiście wokalista również ma ogromne możliwości wokalne co możemy zauważyć chociażby biorąc pod uwagę, że odnajduje się w każdym z utworów, mimo że większość z nich brzmieniem różni się sporo.

Największą moją uwagę z całej płyty przykuły dwa utwory:
„Taka półka” – Utwór ma mocne i charakterystyczne brzmienie, które sprawiło że już po pierwszych sekundach słuchania miałam ochotę iść w pogo. W dodatku niesie ze sobą szczery przekaz, że trzeba lubić siebie takim jakim jesteśmy. Dlatego ten utwór „kupił mnie” w całości.
„Na czterech akordach” – to zabawna niemalże poetycka historia o tym jak to ktoś chciał tworzyć metal, ale nie potrafił nic i wyszedł punk. Bardziej jednak moją uwagę przykuwa nietuzinkowe brzmienie, które jest jednocześnie mocne, a zarazem delikatne. W dodatku wokal, który jest delikatny nawet przy mocnym brzmieniu muzyki i słychać w nim smutek, który sprawia że w utworze możemy dostrzec emocje całej historii.

Oczywiście na wyróżnienie zasługują również utwory: „Gender”, „ZUS” czy „Adelajda”, ale postanowiłam, że nie będę poświęcać im zbyt dużo uwagi, ponieważ są to utwory powszechnie znane – nawet dla tych, którzy Łydki Grubasa nie słuchają.

Podsumowując: Płyta „O-dur C-ból” to płyta dla tych, którzy lubią połączenie różnych podgatunków metalu i prześmiewcze teksty, ale także dla tych którzy czasem chcą odpocząć od naprawdę ciężkiej muzyki i posłuchać czegoś równie dobrego ale z zabawnymi tekstami, które pozwolą na chwilę wytchnienia.

Adja

Music Wolves - Odstęp

Stalker -Black Room – recenzja

To wszystko już gdzieś było W muzyce chodzi o emocje. Bardzo często o silne emocje, jak złość, gniew, rozpacz, żal, rozczarowanie. Muzyka przynosi katharsis, oczyszczenie z…

Więcej ==>