Powerwolf - Sacrament of Sin

Powerwolf – to niemiecki zespół powermetalowy. Szczerze przyznam, że o ich istnieniu usłyszałem rok temu, gdy wyszedł ich nowy album – „Sacrament of Sin”. Mój znajomy podczas jednej z naszych rozmów powiedział coś w rodzaju: „ A ty nie znasz Powerwolfa? Przecież to muzyka idealna dla ciebie.” Postanowiłem więc to sprawdzić – co wyszło z tej przygody, postaram się opisać poniżej.

Odpalając płytę od razu bez zbędnych ceregieli zostaniemy wciągnięci w wir potężnej dawki energii. Pierwszy utwór „Fire and Forgive” mówi o spaleniu polskiej czarownicy (wprawne oko zobaczy polskie akcenty w teledysku w minucie 1:24). To melodyjny i bardzo energiczny kawałek, który od razu wpada w ucho. Następny utwór o tytule „Demons Are A Girl’s Best Friend” (czyżby parafraza powiedzenia Marlin Monroe – Diamods are a girl’s best fiend?) jest nieco spokojniejszy. Trochę przypomina rockowe disco w wykonaniu Lordi. Trzeci kawałek „Killers with the cross” kojarzy mi się z Sabatonem. A więc na początku mamy recytowany fragment z biblii „Credo in Deum Patrem…”, aby następnie przejść do potężnej dawki patosu i energii. Cały utwór nawiązuje prawdopodobnie do wypraw krzyżowych. ”Incense and Iron” jest utrzymany w bardzo podobnym klimacie – główna różnica jest taka, że ten utwór rozpoczyna się od melodii granej na szkockich dudach lub podobnym instrumencie, nawiązując mocno do celtyckich klimatów. Po trzech energicznych utworach przychodzi czas na balladę „Where the wild wolves gone”. Mamy tu bardzo melodyjne partie muzyczne wraz z solidną solówką gitarową. Utwór idealny do wieczornej lampki wina. Ciekawym zaskoczeniem dla mnie był utwór „Stossgebet”, w którym zwrotki zostały zaśpiewane w języku łacińskim.

Reszta utworów utrzymana jest w bardzo podobnej stylistyce. Mamy tu ogromną porcję patosu i energii (coś, co tygryski lubią najbardziej). The Sacrament of Sin było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Oto zespół, który mógłbym spokojnie nazwać niemieckim Sabatonem. Jeżeli ktoś lubi epicką stylistykę, patos oraz konkretne riffy gitarowe na pewno zachwyci się Powerwolfem. Zespół wejdzie do czołówki zespołów, które pojawiają się u mnie na półce. Polecam serdecznie każdemu.

Łukasz (Ulwar) Szczygło

Music Wolves - Odstęp

Nic Śmiesznego -„Nihil ridiculum” recenzja

DIY/punk hardcore/hardcore punk/punk hardcore/ Dębica Słysząc nazwę zespołu „Nic Śmiesznego”, pojawia się u mnie pierwsze skojarzenie z identycznie brzmiącym tytułem polskiej tragikomedii w reżyserii Marka…

Więcej ==>

Infernal Legion Beast Reborn recenzja

Dlaczego przypełzłeś demonie Zło ma wiele imion i przybiera wiele kształtów. Zło od zawsze fascynuje i przeraża tych, którzy próbują zgłębić jego naturę i dotrzeć…

Więcej ==>