Transgresja - "Brak Równowagi" (2019)

Zespół Transgresja pochodzący z Dąbrowy Górniczej jest nietypową formacją. Zwykle trzeba jakoś określić swój zespół, bo na przykład na wszelkiej maści przeglądach jest to wymagane w formularzach. Transgresja rozwiązała to w ten sposób: rock alternatywny. Jednak moim zdaniem (i samego zespołu też) to mocno niedająca się określić mieszanka kilku podgatunków rocka, muzyki elektronicznej i – tu już moje dopowiedzenie – operetki rockowej. Brzmi dziwnie? W dalszej części recenzji to wyjaśnię. Co warto tu jeszcze zaznaczyć, to Transgresja posiada niezwykle widowiskowy i charakterystyczny image sceniczny: czerń połączona z intensywnie żółtą zielenią świecącą w świetle UV. Osobiście jeszcze nie widziałam zespołu na żywo, jednak zdjęcia z koncertów mówią same za siebie. Jest MOC!

Zajmijmy się designem „Braku równowagi”. Grafika okładki niesamowicie mocno kojarzy mi się z wydawnictwami Dream Theater. Zastanawiałam się skąd to wrażenie, być może chodzi o dobór kolorów i ich rozmieszczenie na okładce. Również nałożone efekty mogą potęgować to uczucie. Idealnie dobrana ilość poszczególnych kolorów; mimo dużej ilości szarości ten kolor nas nie przytłacza. Całość została przełamana akcentami w kolorach cytrynowożółtym i niebieskim. Wewnątrz okładki dominuje biel z odcieniami wcześniej wspomnianego niebieskiego. Oszczędność i minimalizm w tym przypadku bardzo na plus. Przypadkiem dowiedziałam się też, że wszystkie żółte elementy na okładce świecą w UV! Niestety nie mam w domu nic, co emitowałoby takie światło, ale hej! może będzie okazja sprawdzić to na którymś koncercie Transgresji!. Muszę też pochwalić dobór kroju czcionki, którą spisane są wszystkie teksty w książeczce jak i sam układ tekstów. Są one bardzo czytelne (nie to co w przypadku płyty Writing the Future „We Suffer In Silence”), dobrze wpasowują się w styl graficzny. A tak jeszcze na chwilę wracając do środka okładki 😊 Szalenie podoba mi się ilustracja z podzielonym na dwie części logo zespołu. Ostatnio lubuję się w takich miksach technik ilustracyjnych. No, to tyle gwoli dopowiedzenia, zapraszam dalej.

Wyobraźcie sobie operetkę rockową w stylu Jezus Christ Superstar, w której za muzykę odpowiada Hunter z małą pomocą Zardonika, a całość uświetnia pokaz świetlny rodem z koncertów Mayday. Brzmi surrealistycznie? Ale tak właśnie można by opisać utwory z płyty „Brak równowagi”. Muzyka Transgresji zaprzecza prawom standardowego rocka, co krok raczy nas zmianą tempa, barwy głosu wokalisty, elektronicznymi wstawkami. Porzuca schematy w każdy sposób – da się to szczególnie wyczuć w sposobie prowadzenia narracji każdej piosenki. Utwory są krótkie, dynamiczne, przesycone emocjami i – co zapewne można doświadczyć na koncertach – doznaniami wizualnymi. Proste do zapamiętania refreny zachęcają słuchacza do powtarzania ich raz po raz w głowie (w moim przypadku refren „Kompleksów” niesamowicie wrył mi się w pamięć już po pierwszym odsłuchaniu płyty). Każdy z utworów jest inny, nie uświadczymy powtórzeń ani melodycznych, ani wokalnych. Choć przyznam, że za pierwszym razem można odnieść wrażenie, że WSZYSTKIE teksty są wykrzyczane… Nic z tych rzeczy. Raz Paweł Gładysz wykrzyczy Ci w twarz Twoje słabości, a kiedy indziej niemalże w postaci rapu opowie Ci swoją historię. Mimo, że czasem wokalista-narrator wspomina o sobie, to cały czas można odnieść wrażenie, że to słuchacz jest jednocześnie nadawcą i odbiorcą tekstów. „Brak równowagi” to swojego rodzaju pamiętnik każdego z nas. To TY masz się zastanowić nad swoim postępowaniem i emocjami.

Surrealistyczne i eksperymentalne – tak można określić utwory z tej płyty. Tu nic nie jest tym, czym zawsze się wydawało. Możemy nawet odczuć subtelne nawiązanie do żołnierzy wyklętych! Transgresja sama nazywa swoich fanów Watahą i jest w tym coś na rzeczy. Być może to moja nadinterpretacja, ale w piosenkach „Dalej trwasz”, „Otwieram każdą z ran” i (no właśnie!) „Wataha” ewidentnie słychać nawiązanie do Niezłomnych. W najnowszym wydawnictwie Transgresji da się usłyszeć mocną inspirację Hunterem i Lipali, ale też takimi zespołami jak Akurat czy Pidżama Porno. Miejscami przez progresywność i elektronikę możemy mieć nawet wrażenie, że słuchamy jakiegoś albumu Dream Theater. Choć wydaje się, że muzyka jest prosta i niewymagająca, to zespół zaraz pozwala nam na zmianę naszego zdania.

Tym razem postawiłam na recenzję bez opowiadania (jak to mam w zwyczaju robić), wszystko z tego względu, że… ta płyta najwięcej by zyskała, gdyby została POKAZANA. Nie bez przyczyny np. Percival Schuttenbach postanowił zorganizować cykl koncertów (a właściwie spektakli) Wild Hunt, kiedy to standardowemu koncertowi towarzyszą ucharakteryzowani na styl wiedźmińskiego świata aktorzy. W przypadku Transgresji najlepiej sprawdziłby się pokaz świetlny. Jako, że koncerty Transgresji już są mocno widowiskowe, to gdyby dodać do nich pokaz a la Mayday, mogłoby wyjść coś naprawdę niezwykłego.

Nie, nie zapomniałam o moim wskazaniu epickości 😀 Moim zdaniem będą to „Kompleksy” i „Brak równowagi”. Moją uwagę zwróciły w nich zarówno linia melodyczna jak i tekst. Polecam tę płytę wszystkim, którym nie są obojętne ludzkie codzienne zachowania: w Internecie, na ulicy, również w historii. Przy niej możesz się „wyżyć”, jeśli miałeś gorszy dzień. Po przesłuchaniu płyty Transgresji „Brak równowagi” dojdziesz do wniosku, że w każdej piosence jest cząstka Ciebie.

Ardea

Music Wolves - Odstęp
Inverterd Mind – Broken Mirror

Inverterd Mind – Broken Mirror

Mocne uderzenie w sam raz na zarazę… Poszukując nowych nut, które wypełnią czas pełen ograniczeń związanych z pandemią wirusa wpadła mi w łapki i wjechała…

Więcej ==>

Camera Obscura Two – „D.O.D”

Krótko i na temat (uwaga, grozi zaczadzeniem!) Lubię poznawać zespoły, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. Często trafiają się perełki, ale równie często zespoły, których…

Więcej ==>