Mamy czarną perłę!

Szanowni Państwo, mamy perełkę. Perełkę, z którą, a jakże, dzięki uprzejmości PutridCult możecie  raczyć swoje ośrodki słuchowe. Entuzjazm bijący ze zdania pierwszego z całą pewnością jest niekłamany i w całej swojej rozciągłości jest wynikiem obcowania z wydawnictwem SinistrousDiabolus, zatytułowanym „Total Doom/Desecration”.

                Zespół, zgodnie z dostępnymi informacjami, założono w roku 1991 w Nowej Zelandii, w, nomen omen, miejscowości Christchurch. Zespół, nie wiedzieć czemu, zdecydował się nagrać i wydać pełny materiał dość późno, bo w roku 2013. Dotąd światło… Tfu! W mroku wyłoniły się pomniejsze wydawnictwa pokroju dema i Epek.

Zespół, zgodnie z dostępnymi informacjami, założono w roku 1991 w Nowej Zelandii, w, nomen omen, miejscowości Christchurch. Zespół, nie wiedzieć czemu, zdecydował się nagrać i wydać pełny materiał dość późno, bo w roku 2013. Dotąd światło… Tfu! W mroku wyłoniły się pomniejsze wydawnictwa pokroju dema i Epek.

Co również ciekawe, miasto, którego nazwa chyba mocniej nie może sugerować przywiązania do Nazarejczyka, wydało na świat zespół, który jest wręcz definicją blasfemii i nieświętości. Tak właśnie brzmi zło, tak właśnie brzmi pogarda, tak właśnie brzmi, delikatnie rzecz ujmując, nieprzychylne nastawienie do świata i religii.  Przez całą długość krążka z słuchawek sączyła się powoli, bez pośpiechu, lepka, śmierdząca maź o kwaśnym odczynie, wchodząca w nieprzyjemną reakcję z tym, co napotka po drodze.

                Death/doom, a może doom/death? Nieistotne! Mam wręcz wrażenie, że tak właśnie powinien brzmieć metal. Po prostu. Tocząca się nieustannie, nieubłaganie nienawiść, rozciągnięta wręcz do granic możliwości jej odbioru. „Total Doom/Desecration” to ciągły niepokój, ciągła zgroza. Niemal każdy dźwięk wprawia Nas w dyskomfort przechodzący wręcz w lęk. To tak, jakbyśmy odbyli spacer po świecie, w którym nie pozostało nic poza zgliszczami i ciągle spadającym popiołem. Po świecie, w którym zło obejmuje Nas swoimi mackami i powoli trawi Nas w swoich wnętrznościach. Ładunek emocjonalny, jaki zespołowi udało się spakować na krążku, jest wręcz niesamowity. Nigdy dotąd nie spotkałem się z tworem tak odrażającym, odpychającym i w swej brzydocie tak pociągającym. Klimat krążka jest dosłownie przytłaczający!

                Nie, nie wyodrębnię żadnego konkretnego utworu, nie wykażę konkretnego elementu muzyki godnego uwagi. To jest całość, to jest wręcz MONUMENT, który przetacza się przez świat, wchłania go i pozostawia za sobą niestrawione resztki.

Nie jestem jakimś maniakiem doom metalowych kapel, ale w tym jednym przypadku muzyka wręcz cisnęła mną o ziemię i nie pozwala z niej wstać, czy też po prostu przyjąć jakieś bardziej komfortowej pozycji. SinistrousDiabolus zasługuje na Waszą uwagę, ale ostrzegam, kontakt z nią do łatwych nie należy. To przyjemność, która kosztuje, na którą można zdobyć się wysokim kosztem w postaci nieodwracalnych zmian w psychice i w postrzeganiu rzeczywistości. Są badania potwierdzające, że słuchanie „Total Doom/Desecration” przyczynia się do zmiany krwi w smołę, osocza w siarkę, nie wspominając rosnących wypukłościach w czaszce.

Było krótko, ale treściwie. Materiał wręcz niesamowity i niepokojący. Miała być dziewiątka, ale po ponownej lekturze recenzji stwierdzam, że musi być dycha!

10/10

Paweł „Kostek” Kostka

Music Wolves - Odstęp
Deathyard- recenzja

Deathyard- recenzja

Deathyard- recenzja Deathyard. Zespół dla mnie zupełnie dotąd anonimowy. Nie słyszałem ani nazwy, ani muzyki przez nich uprawianej, co jest dość dziwne. Przyczyny są następujące:…

Więcej ==>

Vox Interium – „Yearning”

Sentymentalny powrót do lokalnego podziemia! Jakoś tak się złożyło, że ostatnie redakcyjne zlecenia wyjątkowo mi siadły. Po niesamowitym wręcz Sinistrous Diabolus, którego recenzję zapewne już…

Więcej ==>
Łysa Góra - Oj Dolo

Łysa Góra – Oj Dolo

Recenzja – Łysa Góra – Oj Dolo Łysa Góra to formacja sprawnie poruszająca się w muzycznym świecie, sięgająca po utwory ludowe i interpretująca je w…

Więcej ==>