Pięć mocnych o życiu

Przyznaję bez bicia – mimo iż formacja Snowblind figuruje w rejestrach muzycznych od roku 2015, to zetknięcie z ich nową EP-ką „Retrospekcje” było jednocześnie moim pierwszym doświadczeniem z tą kapelą (a przynajmniej pierwszym w pełni świadomym i trzeźwym zetknięciem). Po krótkim riserczu dowiedziałem się, że ziomeczki pochodzą (jak cała masa świetnych kapel) ze śląska, mają na koncie debiutancką, wydaną w 2017 EP-kę „Before I Die I Want To” i zdążyli już nawet wymienić wokalistę. Dotychczasowy frontman Konrad został zastąpiony przez Bartka Gumisia Płaszewskiego, mającego na swoim m.in. występy w projekcie Herezis.

 

            „Retrospekcje” to świeżynka, płyta ujrzała światło dzienne 1 sierpnia tego roku. Nagrania zostały zrealizowane w studiu dmb w Bielsku Białej. Mini album liczy sobie pięć szczerych do bólu kompozycji. Tekściarzem jest Gumiś, a piosenki opowiadają o jego osobistych przeżyciach. Każda z nich odnosi się do jakiegoś zamkniętego rozdziału życia, każdy tekst jest bezpardonowy, przy tym mądry, wart zgłębienia i refleksji.

Muzycznie „Retrospekcje” to petarda. Wybuchowa i bardzo energetyzująca mieszanka rocka, metalu, rapu, całość ubrana w nienachalną, ambientową elektronikę. Muzyka opiera się głównie na mocnych i soczystych riffach. Miłośnicy gitarowych solówek mogą czuć się zawiedzeni, natomiast w sekcji gitarowej mocno wyróżnia się perfekcyjna praca basu. Na wokalu świetny, mocny groove w zwrotkach przeplatają czysto zaśpiewane, melodyjne refreny. 

Album otwiera z porządnym łupnięciem i soczystym wokalem, mówiący o kształtowaniu charakteru przez pokonywanie przeciwności, kawałek „Blizny”. W refrenie wyróżnia się ciekawe połączenie melodyjnego śpiewu z mocnym, dobitnym groovem. Instrumenty klawiszowe nadają mu klimatu i przestrzeni. W utworze „Na Dno” mamy niewielką zmianę konwencji i wpadamy w nutę nu-metalową. Rapowana zwrotka i wykrzyczany refren podkreślają przekaz tekstu, mówiącego o upadku, nieradzeniu sobie z życiem w blasku świateł. „Noc” to podobno pierwsza ballada w historii zespołu, a jednocześnie mój faworyt. Łagodnie rozpoczynający się kawałek ma mocne i charakterne rozwinięcie. Opowiada o tym, jak ważna w życiu każdego człowieka jest druga osoba, ta która daje oparcie w momencie potknięcia. Kolejny numer traktuje o zrozumieniu samego siebie, akceptacji słabości. „Nie Idź Tam” muzycznie kojarzy mi się trochę z Hunterem, czy Frontside. Znowu świetna mieszanka melodyjnego śpiewania i mocnych wokali. Płytę zamyka „Milion”, swoiste rozliczenie z przeszłością, zamknięcie jej i przyznanie się do popełnionych błędów. Świetny tekst, przejmujący wokal i mnóstwo energii płynącej z muzyki (ta gitarka po wyrzyganiu rzeczonej przeszłości ©).

            „Retrospekcje” to świetny album. Nie wnosi może wiele nowego, nie jest odkrywczy. Z drugiej strony jest bardzo zróżnicowany muzycznie, traktuje o CZYMŚ, skłania do refleksji, nie nudzi. Świetna robota! Z niecierpliwością będę czekał na pełny album ekipy z Katowic.

8/10

Tomasz S.

Music Wolves - Odstęp

Kazik „Zaraza” – recenzja

Kolejna platynowa płyta Kazik Staszewski to bez wątpienia postać polskiej sceny muzycznej, której nie trzeba przedstawiać. Wokalista klasyki polskiej sceny muzycznej, czyli Kultu i żywa…

Więcej ==>