Morowa dziewica tańcząca na zgliszczach świata.

Tragiczne wydarzenia są pożywką dla zespołów metalowych od zarania gatunku. Czy to śmierć, wojna, zaraza, wszelkiego rodzaju konflikty społeczne i niesprawiedliwości inspirują twórców ciężkiego grania nieustannie. Jak rzekł kiedyś Randy Blythe z Lamb of God: „Złe czasy dla świata, to dobre czasy dla metalu”. I coś w tym faktycznie jest, że negatywne bodźce ze świata który nas otacza potrafią być przekute w interesującą twórczość całej masy zespołów. Dziś na warsztat bierzemy najnowsze, ekstremalne dzieło jednego z nich. Po siedmiu latach z nowym albumem „Plague Maiden” wraca szczycieńska grupa Thempest.

Poruszanie tematu zarazy jest dziś z wiadomych względów bardzo na czasie, jednak panowie z Thempest z racji stron z których pochodzą skoncentrowali się na historii i epidemii dżumy na Warmii w pierwszym dziesięcioleciu osiemnastego wieku. Przedstawianie historii swojego regionu to kolejna rzecz, którą bardzo cenię więc album już od samego początku zyskał w moich oczach i uszach. Przechodząc zatem do meritum czego możemy spodziewać się po „Plague Maiden”?. Otóż materiał zawiera osiem utworów utrzymanych w klimacie niezwykle klimatycznego death metalu polanego black metalowym sosem. Nie mamy tu prostych, nieskomplikowanych utworów które szybko przelecą przez głośniki. Słychać, że muzycy technicznie są na bardzo wysokim poziomie a sama płyta emanuje nie tylko mocą blastów oraz gitar ale też wysoką jakością produkcji. Pierwsze trzy strzały: „Celestial Abominations”, „Primeval” i „Art of Genocide” to znakomite killery czerpiące z gigantów amerykańskiej i europejskiej sceny. Następnie otrzymujemy utwór tytułowy, który zaczyna się od delikatnych klawiszowo-eletronicznych brzmień aby przejść w wolno sunący, deathmetalowy hymn. Słuchając go miałem przed oczami mazurską wioskę przetrzebioną przez zarazę gdzie pośród chałup i trupów swój taniec wykonuje właśnie Morowa Dziewica. Polskojęzycznym akcentem jest utwór „NieMa” gdzie ryczący do mikrofonu wokalista i gitarzysta zespołu, Szakal pozbawia nas złudzeń na jakiekolwiek szczęśliwe zakończenie naszego istnienia. Całość płyty kończy podsycony przyjemną, mroczną elektroniką „Shallow Grave” zostawiając słuchacza bez słów pośród wszechobecnej śmierci.

Drugi album grupy Thempest „Plague Maiden” to naprawdę solidna porcja ekstremalnego metalu w której można zanurzyć się bez reszty i często do niej wracać. Mam nadzieję, że na trzeci album zespołu nie trzeba będzie czekać aż siedmiu lat.

8/10 Michał D.

Music Wolves - Odstęp