,, (…) i tak jak to w życiu bywa, trzeba iść na pewne kompromisy, z czegoś zrezygnować na rzecz czegoś innego. ‘’

Froncek, znany i lubiany gitarzysta, oraz, okazuje się, utalentowany wokalista, zasłynął z działalności między innymi w River of Time, Percival Schuttenbach, Velesar, podejmujący się wyzwań w licznych projektach muzycznych, dojrzał do wydania projektu w oparciu o to, co mu w duszy gra… Okazuje się, że nie tylko jemu podobne dźwięki w sercu grają… Zatem… mamy projekt, który zapewne ogromnym sukcesem zostanie ukoronowany…

W: Dziękuję, że znalazłeś czas na rozmowę… Miniony rok był dla Ciebie pracowity i pełen zmian jednocześnie. Rozstanie z Percivalem, podjęcie współpracy z formacją Lilla Veneda, własny projekt. Zdradzisz mi, co wpłynęło na Twoje decyzję? Szczególnie odejście z Percivala zaskoczyło fanów…

F: Na szczęście miniony rok mamy już za sobą i niestety pod wieloma względami nie był on dla wszystkich najłatwiejszy, ale rzeczywiście, dla mnie był on bardzo pracowity i przyniósł parę zmian. Pierwszą z nich było dołączenie do chłopaków z Lilla Veneda. Propozycję współpracy otrzymałem już końcem 2019 roku podczas wspólnej trasy. Nie ukrywam, że trochę mnie to zaskoczyło i musiałem się chwilkę zastanowić, zanim podjąłem ostateczną decyzję, ale biorąc pod uwagę ich profesjonalne podejście do muzyki, nasze wręcz przyjacielskie relacje i to, że bardzo podoba mi się muzyka, jaką grają, przyjąłem ich propozycję i jestem z tej decyzji bardzo zadowolony. Jeżeli chodzi o własny projekt, to sprawa jest prosta. Początkiem zeszłego roku zadzwonił do mnie Boro (basista Lilla Veneda) i zaproponował współpracę. Wymieniliśmy się pomysłami i zacząłem pracę nad materiałem. Natomiast mojego rozstania z Percivalem nie można traktować w kategoriach odejścia z zespołu, gdyż moja dotychczasowa współpraca była oparta wyłącznie na funkcji muzyka sesyjnego, choć pragnę podkreślić, że była dla mnie bardzo cennym i pozytywnym doświadczeniem. Podziwiam ich za to, co robią, bo są naprawdę genialnymi muzykami i przy tym wspaniałymi ludźmi, mamy ze sobą normalny kontakt, zresztą ostatnio widzieliśmy się u nich przy okazji Percivalowego Q&A. Poza tym nie jestem jakąś znaną osobistością medialną ani gwiazdą światowego formatu, żeby ktokolwiek interesował się do tego stopnia moją osobą, aczkolwiek bardzo serdecznie dziękuję fanom Percivala za okazane mi wsparcie, bo bez tak wiernych fanów, czy Percival, czy każdy inny zespół, by nie istniał.

W: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Czy posiadasz wykształcenie kierunkowe, a może jesteś samoukiem? Od jakiego instrumentu zacząłeś przygodę z muzyką?

F: Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiliśmy z mamą kupić tacie gitarę na urodziny, żeby sobie przypomniał stare czasy, bo też grał za młodu. Potem pożyczyłem perkusję od wujka i równocześnie z gitarą uczyłem się na niej grać. Co do wykształcenia, to moja edukacja muzyczna zakończyła się na podstawówce, potem już musiałem sobie radzić sam. 

W: Niebywałe! Co zatem doradziłbyś osobom, które chciałyby rozpocząć naukę gry na instrumencie, ale nie wiedzą, od czego zacząć…

F: W pierwszej kolejności zacząłbym od wyboru instrumentu, na jakim chcieliby się uczyć grać, w sensie czy to ma być gitara, bas, perkusja czy inny instrument, później znaleźć dobrego nauczyciela i on się już zajmie całą resztą.

W: TSE jawi się jako zapowiadający się owocnie projekt. Kto był pomysłodawcą? Skąd inspiracja? Opowiedz, proszę, kto weźmie w nim udział, kogo usłyszymy?

F: Tak, jak wspomniałem już wcześniej, samym pomysłodawcą był Boro z Lilla Veneda, który zaproponował współpracę. Po mojej stronie leżała już cała reszta, czyli kwestia aranży i nagrań. Jeżeli chodzi o inspiracje, to można się ich doszukiwać we wszystkich zespołach, które wywarły na mnie swój wpływ. Trudno tu wymienić wszystkie, ale najważniejsze z nich to Opeth, Death, Blind Guardian i King Diamond. Do udziału w projekcie zaprosiłem moich przyjaciół, z którymi już wcześniej miałem przyjemność współpracować oraz jednego, bardzo wyjątkowego gościa. Na perkusji usłyszycie dobrze Wam znanego Marcina Ścierańskiego (Kwiat Jabłoni, Percival Schuttenbach), na głównym wokalu Tomasza Gładzikowskiego (Helroth), gościnnie na wokalu Krzysztofa Sobczaka (Lilla Veneda), Mariusza Wendołowicza (In Extremis) oraz gościa specjalnego… Snowy’ego Shaw (Therion, Dimmu Borgir, King Diamond).

W: Skąd pomysł na zaangażowanie Snowy’ego? Jak zareagował na propozycję wzięcia udziału w projekcie? Długo go zachęcać chyba nie musiałeś…

F: Pomysł na zaproszenie Snowy’ego pojawił się dosyć spontanicznie, bo najnormalniej w świecie, podczas słuchania muzyki. Są osoby, które podziwiasz i śledzisz ich poczynania, i właśnie jedną z takich osób jest Snowy Shaw. Czasami wyobrażasz sobie, jak wokal tej czy innej gwiazdy zabrzmiałby w twoim kawałku i wtedy człowiek zadaje sobie pytanie, a czemu by nie? Jak nie zaryzykujesz, to nic nie zyskujesz. W dobie wszechobecnych mediów społecznościowych napisanie wiadomości na Instagramie czy Facebook’u nic nie kosztuje, a jedynie osoba po drugiej stronie może nam po prostu nie odpisać. W tej sytuacji było zupełnie odwrotnie, a cała reszta była już czystą formalnością. Snowy bardzo profesjonalnie i rzeczowo podszedł do sprawy, zresztą nazwy zespołów, w których gra/grał mówią same za siebie. Ze swojej strony mogę jedynie dodać, że jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego i jeżeli kiedykolwiek dojdzie do powstania kolejnego materiału, to na pewno chciałbym ponownie zaprosić Snowy’ego do współpracy. A tak na serio, to dzięki mojej dziewczynie Basi, to ona mnie namówiła na tę współpracę 😉

W: Dość powściągliwie dzielisz się z fanami owocami dotychczasowej pracy nad płytą… Po przesłuchaniu udostępnionych przez Ciebie na stronie zajawek wnioskuję, że materiał będzie mocny, konkretny, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, muszę zapytać, kiedy usłyszymy coś więcej?

F: Udostępnione fragmenty mniej więcej oddają klimat płyty, więc myślę, że na chwilę obecną to wystarczająca dawka twórczości, a to, jaka ona jest, to już nie mnie oceniać. Na pewno pojawi się teaser z fragmentami wszystkich utworów, jakie znajdą się na płycie, co może odrobinę zaspokoić ciekawość odbiorców.

W: Na jakim etapie są obecnie prace nad płytą? Kiedy ujrzy ona światło dzienne?

F: W obecnej chwili wszystkie ścieżki gitar, basu, wokali i perkusji zostały już zarejestrowane i wysłane do Przemka Nowaka z Impressive Art Studio, gdzie zostaną poddane edycji. Na finalną wersję miksu i masteringu płyty będziemy musieli jeszcze chwilkę poczekać, ale zapewniam, że będzie warto.

W: Uchylisz rąbka tajemnicy, czy masz już plany na premierę płyty? Gdzie się odbędzie? Z pompą, czy raczej skromnie?

F: W planach mam jedynie udostępnienie płyty na platformach streamingowych, także raczej skromnie. Tak, żeby ludzie mieli do niej nieograniczony dostęp.

W: Masz w planach trasę, koncerty? Ludzie są dość wyposzczeni przez te wszystkie obostrzenia, brak koncertów także daje się we znaki, muzykom również…

F: To fakt, bardzo mi brakuje koncertów, szczególnie tych z publicznością, bo te, które ostatnio graliśmy, były dla pustej sali, dla widzów on line, ale wracając do tematu… z założenia Thy Soulless Empire jest wirtualnym tworem powstałym wyłącznie na potrzeby nagrania płyty i udostępnienia jej na platformach streamingowych. więc pojedyncze koncerty lub trasa koncertowa nie wchodzą w grę.

W: Czy możemy spodziewać się teledysku promującego album? Jakaś koncepcja już się kształtuje?

F: Szczerze mówiąc, przeszło mi to już przez myśl, aczkolwiek w pierwszej kolejności chciałbym się skupić na dokończeniu i wydaniu płyty, a czas pokaże, co będzie dalej.

W: Masz w planach nagranie kolejnej płyty?

F: Myślę, że tak, z tym, że ostatnio bardzo dużo pozytywnych rzeczy dzieje się w moim życiu prywatnym, co pewnie odsunie w czasie prace nad kolejnym materiałem.

W: Jesteś raczej otwarty na różne muzyczne propozycje. Czy obecnie udzielasz się w innych projektach muzycznych?

F: Zgadza się, bardzo chętnie udzielam się muzycznie w różnych projektach. Obecnie, poza Lilla Veneda i Thy Soulless Empire, zostałem zaproszony przez dwójkę genialnych muzyków, a zarazem wspaniałych ludzi do współpracy nad bardzo ciekawym albumem. Nie mogę za wiele zdradzić, ale już się nie mogę doczekać nagrań i dalszej współpracy. Poza tym podjąłem współpracę z pewnym blackmetalowym projektem, ale na razie to jedyne, co mogę Ci zdradzić.

W: Zatem już nie mogę się doczekać efektów i trzymam kciuki za powodzenie projektów wszelakich… Wracając do spraw typowo przyziemnych, pracujesz zawodowo, masz sporo pracy, jesteś też w związku. Jak udaje Ci się ogarniać czasoprzestrzeń? TSE pochłania pewnie lwią część Twojego czasu…

F: Nie do końca. Tak naprawdę muzyką zajmuję się hobbystycznie. Chociaż jest ważną częścią mojego życia, to nie zawsze poświęcam jej tyle czasu, ile bym sobie życzył, a pieniążki na przysłowiowy chleb przynosi mi moja praca zawodowa, którą również uwielbiam. Do tego dochodzi kolejna, nie mniej ważna sprawa, jaką jest związek i czasu zaczyna brakować, a niestety czasoprzestrzeni nie da się nagiąć albo ogarnąć wszystkich spraw, które masz akurat w danej chwili na głowie naraz, albo według jednego konkretnego schematu i tak jak to w życiu bywa, trzeba iść na pewne kompromisy, z czegoś zrezygnować na rzecz czegoś innego.

W: Twoja kobieta wspiera Cię w tym, co tworzysz? Nie strzela focha, że poświęcasz więcej czasu muzyce, niż jej? Myślałeś kiedyś, żeby zaangażować ją do jakiegoś projektu? Basia też jest utalentowana…

F: Wiesz, mam bardzo wyrozumiałą kobietę i w tym miejscu muszę sprostować pewną rzecz, że to tak niestety pięknie nie wygląda, jak by się to mogło co poniektórym wydawać. Tak jak wcześniej wspomniałaś, lwią część mojego czasu zajmuje praca zawodowa i związek. Muzyka jest moją pasją ale niestety tylko dodatkiem i uzupełnieniem. Poświęcam jej maksymalnie tyle czasu, na ile w danej chwili mogę, co oczywiście spotyka się ze zrozumieniem ze strony mojej drugiej połówki i tak naprawdę, do tej pory nie zdarzyło mi się, żebym miał z tego tytułu jakieś nieprzyjemności. Poza tym Basia również jest mocno zapracowaną osobą i ma mnóstwo swoich obowiązków, więc tak naprawdę musimy się mocno nagimnastykować, żeby spędzić ze sobą chociaż chwilę. Co do zaangażowania Basi do jakiegoś projektu, to niestety, o tym wcześniej nie pomyślałem. A byłoby to całkiem ciekawe, bo oprócz prowadzenia jazd konnych Basia zajmuje się również tańcem brzucha.

W: Łączą Was wspólne pasje… Opowiedz, jak spędzasz wolny czas.

F: Aż tak dużo to tego wolnego czasu nie mamy, więc staramy się go spędzać albo ze sobą, albo w miarę możliwości, ze znajomymi. Czasem uda się nam wyskoczyć gdzieś na chwilę w góry. Ale tak szczerze, to żeby tego wspólnego czasu było troszkę więcej, to wkręcam się powolutku w konie. Rewelacyjna sprawa. Bardzo wszystkim polecam.

W: Jeździsz konno? Rekreacyjnie? Zawodowo? Jak wrażenia? Wyciszasz się? Hipoterapia jest dość popularna… Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

F: Wiesz, mówiąc, że wkręcam się powolutku w konie, miałem na myśli jedynie to, że czasem je wyprowadzę ze stajni, dam siana, wody czy ogarnę stajnie pod ich nieobecność, także z zawodowstwem nie ma to nic wspólnego. Za to moja Basia zajmuje się tym zawodowo. Jest instruktorem jazdy konnej, więc czasem jej pomogę rozstawić parkur, osiodłać konie czy je polonżować. Ja na koniu jeździłem słownie raz w życiu, więc trudno mi jest cokolwiek powiedzieć na ten temat, aczkolwiek oporządzanie koni czy całego obejścia to zwykła fizyczna, niezbyt wymagająca praca, więc można się przy tym wyciszyć i zregenerować psychicznie, także jeszcze raz bardzo serdecznie wszystkim polecam.

W: Jakie masz plany, postanowienia na ten rok?

F: Żeby skończyć i wydać płytę Thy Soulless Empire i w końcu wrócić do grania koncertów… oczywiście nie tylko z Lilla Veneda.

W: W takim razie w imieniu całej redakcji życzę Ci, żeby wszystkie Twoje plany się zrealizowały.

F: Dzięki serdeczne i pozdrawiam!!!

W: Jakieś słowa pokrzepienia dla naszych czytelników w tym niełatwym dla nas wszystkich czasie?

F: Trzymajcie się dzielnie w oczekiwaniu na lepsze jutro!!! Kiedyś na pewno będzie lepiej :p

W: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę. Z niecierpliwością czekam na płytę i trzymam kciuki za powodzenie projektu.

Dla portalu Music Wolves, wywiad przeprowadziła Wiolka/ Wiedźma.

Zamieszczone zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości Froncka.

Music Wolves - Odstęp

Kosa Śmierci – Wywiad

Jedyne co możemy spalić, a wręcz rozpalić, to serca naszej publiczności, lecz gdy nadarzy się okazja do zapolowania na smoka, to nie będziemy się zastanawiać dwa razy.

Więcej ==>

Percival, Wild Hunt Live, Mini

Jest to ten moment, w którym dźwięk przejmuje kontrolę, a człowiek ją traci – w obszernym wywiadzie dla Music Wolves o nowej płycie „Radiance of a Thousand Suns” industrial-metalowego Whalesong, pasji, inspiracjach twórczych, koncertach oraz swojej pracy opowiada multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor – Michał Neithan Kiełbasa.

Więcej ==>