Niech was dźwięki ukołyszą.

Siedzisz w nocy przy ognisku, zapatrzony w płonące drewno, iskry się sypią, wiatr kołysze twoimi włosami. Gdzieś w mroku słyszysz bzyczenie owadów i pohukiwanie sowy, ale wszystko niknie przy balladzie śpiewanej przez dziewczynę siedzącą naprzeciwko ciebie, cichy dźwięk instrumentów podkreśla słowa, z których płynie klimat. Jest dobrze.

Logicznym byłoby wskazanie wokalu jako głównego elementu zespołu, ale byłoby to potężne nieporozumienie. To jeden z niewielu zespołów, które faktycznie grają razem i naprawdę słychać, że wszyscy są tam zarówno potrzebni, jak i świadomi swojej roli.

Zespół gra coś, co mógłbym wrzucić do kategorii poezji śpiewanej. Delikatna muzyka buduje klimat wokół tekstów, ale ma też swoje momenty, jak choćby w pierwszym utworze. W pewnym momencie wokal cichnie, instrumenty przejmują kontrolę i robią to perfekcyjnie.

Ugla kojarzy mi się nieco z tradycyjną muzyką japońską. Dawno nie słyszałem tak świadomych kompozycji. Nie jest sztuką nagrać milion dźwięków. Wystarczy nagrać kilka, ale w odpowiednich miejscach. Za przykład niech posłuży Leszek Możdżer, nagrywający klawisze dla Behemotha w „Inner Sanctum”. To właśnie jest kunszt.

ugla – „Czarny Pan”, pierwszy utwór z płyty. Warto poświęcić sześć minut

Nie jest to rzecz dla hardkorowych fanów metalu, raczej dla ludzi z otwartym umysłem, którzy docenią czysty klimat. Gdybym miał wskazać palcem, poleciłbym puścić jeden kawałek wieczorem, gdy mamy chwilę, by zamknąć oczy i faktycznie dać się ukołysać muzyce. Inaczej nie ma to sensu – ugla operuje głównie tekstami oraz na tyle specyficzną muzyką, że bez skupienia się na niej, wiele stracimy.

Album powstał w styczniu 2019 roku i łączy w sobie szczyptę mroku, folku, elektroniki oraz sporo innych szczypt, dzięki którym ta płyta brzmi tak dobrze i tak różni się od tego, co mamy w tej chwili na rynku.

Podsumowując, o zespole usłyszałem dopiero wtedy, gdy Naczelny polecił mi zrecenzować ich album. Od pierwszych dźwięków zrozumiałem, że mam przed sobą coś naprawdę wyjątkowego. Nie każdy to doceni, ja jednak dałem się oczarować. Czekam, aż będę mógł usłyszeć ich na żywo.

Jest w tym magia.

Piotr Edgar Garbacz

Music Wolves - Odstęp

Recenzja Halucynogen „Zaraza”

Trup i psychoza Halucynogen – zespół, który nie da się tak łatwo zaszufladkować, w końcu, po kilku latach ciszy nagrał pełny album. Wstrzelili się swoją…

Więcej ==>

Recenzja Danheim „Scapanir”

Odkryj w sobie duszę wojownika… Bywają takie dni, gdy wibracje zjeżdżają drastycznie w dół, w głowie tli się milion myśli, kłębowisko niezałatwionych spraw spędza sen…

Więcej ==>
Devaner

Recenzje – Devaner

Devaner Zespół Devaner powstał na początku marca 2016 roku. Po ustabilizowaniu czteroosobowego składu tj. Artur Jakonczuk – bas i wokal, Marek Bowtruczuk i Piotr Sopek…

Więcej ==>
Inverterd Mind – Broken Mirror

Inverterd Mind – Broken Mirror

Mocne uderzenie w sam raz na zarazę… Poszukując nowych nut, które wypełnią czas pełen ograniczeń związanych z pandemią wirusa wpadła mi w łapki i wjechała…

Więcej ==>