Dźwięki otchłani

Waroath „Infernal Tortures Blades”

Istnieje już osiem lat, ja jednak dowiedziałem się o tym tworze dopiero po ukazaniu się CD. Dostałem potężną dawkę oldschoolowego grania. To sprawnie zagrany heavy/speed/black/thrash metal. Na tych dwóch zdaniach można by właściwie zakończyć recenzję. Jednak mimo że powoli zaczynam już rzygać na same słowa staroszkolny metal, tym razem jestem mile zaskoczony. Nie jest tak, że debiut Waroath wszedł do strzału i bez popitki. Po przesłuchaniu pierwszego utworu o wdzięcznym tytule „Triumfujące Hordy Księżyca” oraz patrząc na nazwy kolejnych utworów odpuściłem sobie tę płytę i długo nie mogłem się zabrać za jej przesłuchanie. No nie dałem rady i tyle. Nadszedł wreszcie czas i powiedziałem sobie: „Ja nie dam rady? Dawać mi tu ten Waroath!”.

O dziwo, rozpoczynający płytę utwór, który najpierw zniechęcił mnie do jej przesłuchania, tym razem „zaskoczył” i poleciał jeden raz, drugi i trzeci. Jest to dobry materiał, taki w sam raz na debiut. Brzmienie jest czytelne, mocne, klarowne i przede wszystkim niedopieszczone. Pewnie panowie odpowiedzialni za powstanie tego materiału nie siedzieli zbyt długo w studiu – i bardzo dobrze. Całość sprawia wrażenie, jakby nagrali wszystko na tzw. setkę. Weszli, zagrali i wyszli. Na wokalu jest Adrian z Empheris i to odciska piętno na płycie. Jest mocno, wokal wyraźny, zatem można będzie śmiało podrzeć ryja na koncertach. Całość trwa około 40 minut. Siedem utworów, w tym dwa zaśpiewanie w języku Albionu i właśnie te dwa najbardziej mi się podobają. Dlaczego tak jest, nie wiem. Rozbudowany, trwający ponad osiem minut „Altars of the Elder Gods” nie tylko nie nudzi, co nie jest łatwe przy takiej długości utworu, ale zmiany tempa i nastroju robią doskonałą robotę.

„Infernal Tortures Blades” to prosta płyta (jednak nie prostacka!). Pewnie gdyby brzmienie było lepsze, doszukalibyśmy się wielu smaczków, które przez jej produkcję gdzieś uciekły. Jednak słucha się tego materiału bardzo dobrze – oldschool w taki wydaniu uwielbiam. Mocna pozycja w katalogu Putridcult. Polecam!

Teraz puszczę sobie jeszcze raz, bowiem „nie ma wybawienia dla czcicieli cienia”!!!

7/10

Arkadiusz G.

Music Wolves - Odstęp

Wij – „Dziwidło” – recenzja

Przygoda prowadząca nas do klasyków cięższego grania. Muzyka Wija łączy inspiracje rockiem i protometalem z lat 70. z ciężarem właściwym późniejszym dekadom, balansując między przeszłością…

Więcej ==>
Żywiołak ,,Wendzki sznyt”

Żywiołak ,,Wendzki sznyt”

Racz dać upust żywiołom, które drzemią w głębinach duszy Twej… Są takie kapele, których muzyka oddziałuje na zmysły z niemalże odurzającą mocą. Dźwięki docierają do…

Więcej ==>